Codzienne zakupy i zmagania, aby starczyło do pierwszego. Jestem za biedna, aby kupować byle co. Prowadzę DG i staram się jakoś związać koniec z końcem.
Blog > Komentarze do wpisu

Wstydliwy problem psich kup

W wielu naszych domach psy są po prostu członkami rodzin. W mojej też króluje pies marki bokser. Mają swoje różne potrzeby - fizjologiczne również. I tu robi się problem, coraz bardziej nagłaśniany. Na spacery z psem trzeba wychodzić. Czy po kazdym z takich specrów muszą zostawać widoczne ślady?
Mam swoje zasady. Poczucie estetyki również. Przechodząc obok górki na podwórku, gdzie dzieciaki z okolicznych bloków szaleją na sankach - często na widuję znaczące ślady bytności psiaków również. Na białym śniegu z daleka są widoczne, ale na pędzących sankach slalom pomiędzy psimi kupami może być trudny. A wpaść w takie coś to raczej nic miłego. Minimum empatii potrzebne od zaraz?
Sprzątam po swoim psie. Czasem walcząc z nim, gdyż sam instynktownie próbuje przysypać to piaskiem. Jak sprzątnąć takie odchody? Najprościej - kupić piękne, ładne torebki specjalnie do tego celu. Wiąże się to jednak z kosztami. Skoro tniemy koszty - to może tu też da się coś zrobić? Ja wykorzystuję wszystkie możliwe woreczki plastikowe jakie trafiają do domu. Wprawdzie staram się ograniczać ich zużycie, ale i tak jest tego sporo. W woreczku jest przecież nawet chleb. Zamiast wyrzucać - odkładam na półeczkę, na którą sięgam przed wyjściem z psem. Wykorzystuję do tego nawet zużyte worczki śniadaniowe. Może to mało eleganckie, ale bezkosztowe i skuteczne. Tylko zawsze potem mam problem - gdzie to wyrzucić? Brakuje mi jakiś specjalnych pojemników, wrzucam więc do stojących na osiedlu koszy. Jakoś jednak zawsze mam wrażenie, że to nie najlepszy pomysł. Alternatywy jednak nie widzę.

środa, 20 stycznia 2010, marzatela












Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2010/01/20 08:41:23
A ja psa nie mam, ino kota, który jak wiadomo ma swoje kupowe terytorium i po nim sprzatam ja.
Rozumiem więc, że zwierz załatwić się musi, ale nie rozumiem, nie toleruję i krew mnie zalewa, że zasrany mam trawnik przed blokiem, kawałek lasku brzozowego, który pozostał wśród blokowiska rownież tonie w psich odchodach.
Pojemniki na te skarby ulegały dewastacji, cieszyły sie tylko popularnością wśród wandali, właściciele psów, jakoś ich nie widzieli.
Ten prpblem należałoby jednozanzcznie i odgrnie rozwiązać, tak aby każdy wiedział co, jak i gdzie z odchodem ich pupila.
-
2010/01/20 16:20:50
Od wielu miesięcy zmagam się z problemem psich kup, które należałoby zbierać najlepiej do specjalnych torebek biodegradowalnych na przykład papierowych. Zbieranie gówienek do torebek foliowych, które biodegradują setki lat mija się z celem, gdyż kupa szybciej się rozłoży jako produkt naturalny.
Niestety w Warszawie nie można się doprosić jakiegoś systemowego rozwiązania - w sumie razem cóż prostszego niż płacić jakiś podatek i dostawać te torebki lub móc kupić te torebki po rozsądnej cenie.
Nawet był blog na temat psich kup. Chyba ręce opadły prowadzącemu, bo go chyba zlikwidował.
Próbowałam pisać do urządu gminy, prosić dozorców. Wszyscy kiwają głową, ale nic z tego nie wynika. Papierowe torebki na allegro są koszmarnie drogie i jest ich mało. Do tego doliczyć trzeba koszt transportu.
A takie torebki były i je miałam. Nazywało się to "psie sprawy dla Warszawy" niewielkie torebki z wkładką z kartoniku. Na kartonik zbierało się gówienko, wrzucało się do torebki i do śmietnika odpowiednio oznaczonego.
Ale gdy zapas ( a było ich kilkaset) się skończył, nie mam dojścia do tych torebek.
Będę wdzięczna za rozsądną radę co z tym zrobić. Do plastiku wrzucać nie będę, bo to tylko pogłębia syf. Może ktoś wie, jak te torebki zdobyć?
-
2010/01/20 17:20:17
@lo-ko
Równiez mieszkam na blokowisku i widzę - jak to wygląda. Są ludzie, którzy nie reagują nawet gdy pies wskakuje do piaskownicy.
Myślę jednak, że ten problem powinien być rozwiązany oddolnie, nie odgórnie. Ustawą trudno nauczyć ludzi kultury, choć karać ich łatwo.
-
2010/01/20 17:26:46
@milagros
Teoretycznie w sklapach zoologicznych sa. Cena - ok.1,50 - 2 zł. Dla mnie jest to dużo.
Kilka miesiecy temu moja spółdzielnia mieszkaniowa rozdawała jakąś partię za darmo (w ramach promocji sprzątania po psach). Szybko się skończyły, choć i atk podobno były małe - na potrzeby ratlerków.
Wiem, że plastikowe worki są nieekologiczne (śmieci segreguję), ale i tak część sie do domu przynosi i tak się je wyrzuca. Tym bardziej, że nigdzie nie ma specjalnych śmietnikó na odchody. Gdańsk mało jest przygotowany do akcji sprzątania, trzeba sobie radzic prowizorkami.
-
2010/01/20 18:31:20
No właśnie, jak wymagać od ludzi aby sprzątali skoro nie ma odpowiedniego sprzętu? przecież to powinno być mniej więcej w cenie papieru toaletowego. Słyszałam o odkurzaczach na gówienka na zachodzie. Plastikowe worki w nadmiarze wyrzucam do kontenerka na plastiki.
MOoja spółdzielnia też kiedyś coś takiego dawała, ale to była akcja jednorazowa.
-
2010/01/20 20:07:40
@milagros
Alternatywą byłoby zostawianie mało estetycznych śladów na trawniku. Mimo wszystko - jeszcze gorzej.
-
2010/01/21 11:59:24
pomysł popieram, psa nie mam, ale gdybym miała, dbałabym o porządek wokół bloku. Przecież to miejsce, gdzie mieszkam, zwłaszcza, że nie tylko ja.
-
2010/01/21 12:28:49
@lady.perfekt
Posiadanie psa wcale nie wyłącza wrażliwości na chęć życia w czystym, pozbawionym intensywnych, choć mało aromatycznych woni.
-
2010/01/24 20:23:28
Ja kupuje na allegro papierowe torebki z łopatką Fedog i sama sprzątam po psie. Kosztuje grosze a jest skuteczne.
-
2010/12/29 11:57:21












ministat liczniki.org