Codzienne zakupy i zmagania, aby starczyło do pierwszego. Jestem za biedna, aby kupować byle co. No i zakładam własną firmę....
czwartek, 17 maja 2012

Dziś będzie nietypowo: chciałabym przedstawić ofertę jednej z moich koleżanek, prowadzącej agroturystykę. Gmina Ryjewo, w odlległości 90km od Gdańska, blisko Malborka i Kwidzynia. Dookoła las, cisza, spokoj.

Warunki pobytu - komfortowe:

Siedlisko Wrzosy Siedlisko Wrzosy
Siedlisko Wrzosy Siedlisko Wrzosy

kliknięcie w zdjecie powoduje jego powiększenie

Szczegóły oferty są tu:

Siedlisko Wrzosy - oferta

Moim zdaniem - oferta atrakcyjna zarówno na EURO 2012, jak i przez całe wakacje.
Naprawdę polecam.

sobota, 12 maja 2012

Pojęcie "umów śmieciowych" ostatnio robi wielką karierę, również polityczną. Mówi o nich wiele osób, często nawet nie wiedząc, co to znaczy i dlaczego zyskały one takie mało sympatyczne określenie. Owszem, wszyscy chcieliby pracować na etacie, z umową na czas nieokreślony, ale to już chyba nie te czasy. Zakres form zatrudnienia jest obecnie znacznie szerszy:

Różne formy zatrudnienia

Na pełne miano umowy śmieciowej zasługują te, przy których nie są odprowadzane składki na ubezpieczenia społeczne czyli głównie umowy o dzieło. Te umowy jednak mają swój dodatkowy plus: możliwość uzyskania wysokich kosztów przychodów - 50%. Ulubiona forma artystów, samodzielnie opłacających sobie składki na ZUS. I protestujących przeciwko zmianom:

24-go maja strajk artystyczny

Na pewno nie cieszą się z niej ci,  którzy chcą i muszą pracować, ale zdecydowanie woleliby na etacie. To dobre tylko wtedy, gdy chce się trochę dorobić, a nie jako podstawowe zatrudnienie. Kwestia ubezpieczenia, w tym zbierania jakiegoś kapitału na przyszłą emeryturę tez ma wielkie znaczenie.

Równie często stosowane umowy zlecenia też nie należą do najkorzystniejszych z punktu widzenia pracowników. Wprawdzie tu składki są odprowadzane, ale sama umowa oparta jest na kodeksie cywilnym, a nie kodeksie pracy. Wszystko jest fajnie jeżeli tego typu umowa jest korzystna dla obu stron, a nie stanowi tylko przykrywki do faktycznego świadczenia pracy.

Dlaczego pracodawcy wola takie umowy, a nie etatowych pracowników? Moim zdaniem odpowiedź kryje się w kodeksie pracy. Jest zbyt mało elastyczny i pod względem zatrudnienia nastawiony głównie na prawa pracownika. Zatrudnić kogoś na stałe jest łatwo, ale zwolnic trudno. W przypadku gdy pracownik się nie sprawdza lub firma z uwagi na kiepską koniunkturę musi ograniczyć koszty - może być to poważny problem. Duże firmy dadzą sobie z tym radę, ale małe już mniej. Umowa zlecenie może być w tym przypadku jedynym wyjściem.

A może myśląc tak jestem już wredną kapitalistką?

środa, 09 maja 2012

Na informację o majowej podwyżce skłądek ZUS trafiłam trochę przypadkiem:
Kolejna podwyżka składek ZUS
Zaniepokoił mnie jednak termin "majowa" podwyżka. Skoro wchodzi z dniem 1 maja - to więcej zapłacą dopiero za miesiąc? Na wszelki wypadek zadzwoniłam do ZUS i zostałąm wyprowadzona z błędu. Wzrost składki na ubezpieczenie wypadkowe do 1,93% podstawy wymiaru wszedł w życie od kwietnia i już teraz trzeba zapłacić wyższą stawkę.

Ja prowadzę jednoosobową DG, korzystam jeszcze z preferencyjnych stawek ZUS, więc w sumie moje opłaty to:

  1. skladka zdrowotna
    składka jednakowa dla wszystkich - 254,55zł
  2. składka społeczna
    • ubezpieczenie emerytalne - 19,52% x 450zł = 87,84zł
    • ubezpieczenie rentowe - 8% x 450zł = 36zł
    • ubezpieczenie chorobowe (dobrowolne) - 2,45% x 450zł = 11,03zł
    • ubezpieczenie wypadkowe - 1,93% x 450zł = 8,69zł

W sumie więc wychodzi 143,56zł

W styczniu płaciłam 123,24.
Zdecydowanie wolę pracować dłużej niż płacić wyższe składki. Tym bardziej, że nie odczuwam ostatnio wcale żadnej koniunktury. Muszę się chyba ostro wziąć za rozreklamowanie firmy, gdyż jak tak dalej pójdzie - nie będę miała z czego dokładać :(

poniedziałek, 07 maja 2012

Wielka Majówka za nami, świat powoli wraca do normy. Nie wszyscy odpoczywali, wiele osób pracowało, niektórzy nawet ciężko. Niektórzy byli w pracy, ale była to praca "na pół gwizdka" - wielu spraw i tak nie dawało się załatwić, gdyż ktoś tam w sąsiednim dziale czy u kontrahenta - świętował. Można było za to zrobić sobie "dzień gospodarczy" - posprzatać biurko, uporządkować sprawy itp. W czasach, gdy pracowałam w korporacji - był to mój sposób na spędzenie takiego międzyświęcia w pracy.
Teraz już nie ma tak lekko - pracowałam i to ciężko. Trochę żałuję, że jednak nie zrobiłam sobie wolnego, gdyż chyba jednak tego potrzebuję. Jakos nie mam czasu się zastanawiać nad odpoczynkiem, ciągle zagoniona i ciągle brakuje mi czasu, ale przemęczenie daje się odczuć w zupełnie niespodziewanych momentach. 

W środku majówki wystawiłam i wysłałam fakturę. Dzień później zauważyłam, że popełniłam błąd wstawiając błędną datę sprzedaży. No i zrobił mi się problem, gdyż na prawidłowość wszelkich rozliczeń chucham i dmucham, chcąc mieć wszystkei papiery w kręgu zainteresowania fiskusa w porządku. Ksiegowość zawsze była obcą mi dziedziną, uczę się jej na "żywym organiźmie" własnej DG. Poszperałam trochę w sieci (zwracając uwagę na datę publikcji - przepisy często się zmieniają) i dowiedziałam się, że jest coś takeigo jak nota korygująca, którą można skorygować błędy typu zła data, błąd w nazwie odbiorcy itp. Wprawdzie w niektórych miejscach była tam mowa o tym, że notę korygującą może wystawić tylko nabywca, ale postanowiłam zasięgnąć rady zaprzyjaźnionej księgowej. Kategorycznie i jednoznacznie potwierdziła mi, że mogę wystawić notę. Kiedyś mógł to zrobić tylko odbiorca, teraz przepisy się zmieniły i mogą obie strony. Wszystko więc fajnie, ale...
Chyba naprawdę się zapętliłam z przemęczenia, zaczełam dalej sprawdzać, zadałam też pytanie na grupie dyskusyjnej w usenecie i dostałam odpowiedź jeszcze bardziej kategoryczną i jednoznaczną: sprzedaca wystawia tylko fakturę korygującą, odbiorca - notę. Wystawiłam i wysłałam więc fakturę, co w moim przypadku wiązało się z koniecznością dopisania odpowiedniej funkcjonalności w moim autorskim programie do rozliczania (na platformie Access 2010).  Niestety, ciągle go rozbudowuję - kłania się tu brak dnia gospodarczego do pełnego rozbudowania. Na szczęście teraz już składam go tylko z klocków, wykorzystując procedury i funkcje uniwersalne dla wszystkich formularzy.
Dziś rano na wszelki wypadek zadzwoniłam do KIP i okazało się, że zrobiłam prawidłowo. Tu przepisy się nie zmieniły, jako wystawca faktury mogę ją skorygować tylko fakturą, nie notą.
Ulżyło mi i teraz pozostał mi tylko dylemat czy powinnam wyprowadzic z błędu moją zaprzyjaźnioną ksiegową? Z pewnością nie chciała mi celowo źle doradzić, coś jej sie chyba jednak pomieszało.  

Pewnie gdybym zrobiła sobie wolną majówkę - nie popełniłabym błędu w pierwszej fakturze i nie miałabym problemu. Z drugiej jednak strony - dowiedziałam się czegoś nowego, rozbudowałam sobie program. Biorąc pod uwagę, że ostatnie dni były raczej zimne i deszczowe - może jednak nie był to tak stracony czas?

 

 

 

Onepress Mała firma

 

eBookPoint Mała firma

 

 

poniedziałek, 30 kwietnia 2012

Dziś, 30-go kwietnia to juz ostatnie godziny (dosłownie, nie w przenośni) na złożenie rocznego zeznania podatkowego. Ja swoje już dawno wysłałam (oczywiście elektronicznie) i teraz mogę z wyższością patrzeć na tych, którzy dziś biegną do Urzędu Skarbowego lub na pocztę. Dlaczego z wyższoscią? Bo sama nie byłam lepsza. Kiedyś też tak robiłam i co najciekawsze - nie znajduję żadnych racjonalnych powodów, dlaczego? Tak jakoś samo wychodziło, wcześniej nie było czasu.  Nawet mając wcześniej wypełnione zeznanie, wysyłałam je na ostatnią chwilę, często stojąc w długiej kolejce na poczcie. Nie miało to nawet nic wspólnego z tym, czy musiałam dopłacać czy dostawałam zwrot. 

Teraz zdecydowanie zmieniąłm zwyczaje. Już od kilku lat rozliczam się przez internet i robię to wcześniej niz wymaga ustawa. Co z głowy, to z głowy. Nigdy nie wiadomo, czy w ostatniej chwili nagle coś sie nie zdarzy i problem gotowy.
W przypadku spóźnionego PIT-a nie tylko czeka nas kara, ale tracimy też prawo do współnego rozliczenia z współmałżonkiem czy w spsoób przewidziany dla osób samotnie wychowujących dzieci. To może być bardzo kosztowne i lepiej nie ryzykować. Lepszy jest już nawet PIT z błędem i potem złożyc korektę niz zrobić to po terminie.

Na wszelki wypadek, dla tych którzy jeszcze tego nie zrobili - kilka porad jak wysłać PITa przez internet:

e-Deklaracje

 

poniedziałek, 23 kwietnia 2012

 Dzień Książki

Z okazji Światowego Dnia Książki, w dnaich 23-25 kwietnia ceny ksiażek w ksiegarniach grupy wydawniczje Helion obniżone o 20%.
Może warto skorzystać?

Promocja

poniedziałek, 16 kwietnia 2012

Koniec kwietnia już calkiem niedługo. Kto jeszcze nie rozliczył się z ubiegłorocznych podatków - musi to zrobić w najbliższych dniach. A ponieważ mamy XXI wiek - najporściej zrobić to przez internet.
Ja sama rozliczam się tak już od kilku lat. Korzystam przy tym z oficjalnej aplikacji Ministerstwa Finansów e-Deklaracje.
Link do aplikacji jest tu: e-Deklaracje.

A tu filmik pokazujący jak go zainstalować, wypełnić PIT i wysłać go do US..

Oczywiście wpisane dane są fikcyjne. Prawdziwy jest tylko numer wpisanej jako przykład organizacji pożytku publicznego, na którą przekazano 1% podatku.  
Jest to Fundacja Dzieciom "Zdążyć z pomocą", KRS 37904, cel szczegółowy 8708 Julia Formella.
Oczywiście aplikacja umożliwia wpisanie dowolnej OPP. Ja wybrałam Julkę, gdyż jej losy śledzę już od kilku lat i widzę efekty przekazania jej tego odpisu. Szczegóły są tu:
Pamiętajmy o Julce

Polecam ten program - naprawdę jest prosty i przyjazny dla użytkownika. Całkowicie bezpłatny i pewny - w końcu to MF.

środa, 04 kwietnia 2012

Wszędzie wokół nas są ludzie, którzy potrzebują pomocy. Teoretycznie jest opieka społeczna, liczne organizacje, które zajmują się najuboższymi, ale wiadomo, ze jest to tylko kropla w morzu potrzeb. Z drugiej strony - hojność ofiarodawców jest też ograniczona. Tym bardziej więc cieszy każda inicjatywa, której celem jest pomoc w stawaniu na własne nogi, a nie tylko proste dawanie. Idea wędki zamiast ryby zawsze mi się podobała, tym bardziej, że spełnia dodatkowo ważną rolę społeczną. Z pewnością działa także bardzo korzystnie na psychikę beneficjentów. 

Fundacja Być Razem

Działająca w Cieszynie Fundacja Być Razem nastawiona jest na przediebiorczość społeczną. Daje szansę i pozwala odnaleźć sie na rynku pracy osobom wykluczonym: uzależnionym, bezdomnym, długotrwale bezrobotnym. Pomaga również samotnym matkom czy ofiarom przestępstw.
Fundacja prowadzi pralnię oraz stolarnię. I jak to często w czasach kryzysu bywa - boryka się z różnymi problemami. Na dzień dzisiejszy - gwałtownie potrzebuje zamówień. Tylko to pozwoli na utrzymanie stolarni, a tym samym - na zachowanie miejsc pracy.
Oferta stolarni jest tu:

Stolarnia

Warto pomóc tym ludziom - w ten sposób dajemy im największą szansę.

 oferta stolarni  oferta stolarni

 

poniedziałek, 02 kwietnia 2012

Święta już w najbliższy weekend - czas na ostatnie przygotowania. Chociaż właściwie czy takie przedświąteczne szaleństwo ma w ogóle sens? Gdy byłam dzieckiem właśnie w Wielkim Tygodniu w domu robiło się wielkie porządki, wielkie zakupy, a zaraz potem gotowanie i pieczenie. Efekt był taki, że w święta już nikt na nic nie miał siły.
Na szczęscie teraz mamy już nieco inne czasy i przynajmniej nie trzeba zdobywać różnego rodzaju produktów, niedostępnych na co dzień, a wzbogajacych świateczne stoły. Wszystkie zakupy mozna zrobić dużo wcześniej,a  na ostatnie dni - zostawić tylko to, co musi być świeże. Kuchnia nie jest moim królestwem i rzadko zdarzają mi się w niej eksperymenty i twórcze wymyślanie czegoś pysznego. Poza tym - są to dwa dni - ile można zjeść w tym czasie? Żołądek też nie jest z gumy, nie dajmy się zwariować. Przecież to nie żadne zawody kulinarne i chyba jednak nie o to chodzi.
Owszem, Wielkanoc ma swoje prawa i tradycje. Jestem katoliczką, więc o aspekcie religijnym nie zapominam, ale są również tradycje i zwyczaje, które sprawiają, że święta te jednak czymś się różnią od długiego weekendu. Nawet jednak pielęgnując te zwyczaje - z pewnością lepiej je przeżyjemy na rodzinnym świątecznym spacerze niz wielogodzinnym zaleganiu z objadaniem się przed telewizorem.   

Jednym słowem - moje święta bedą raczej w wersji minimalistycznej. Owszem, będzie tradycyjne śniadanie świąteczne, będzie kaczka z kluchami na parze w drugi dzień świąt. Ciasto też jakieś zrobię, ale to wszystko. Tym bardziej, że czekają mnie jeszcze odwiedziny u rodziny - tam też będzie pełen stół. I już.
Zakupy w większości robiłam po trochu już wcześniej, na jutro jeszcze złożę zamówienie w Almie - głównie ze względu na wodę mineralną. Po co mam ja nosić, skoro mogę mieć z dostawą do domu? Nie myję okien - poczekam na cieplejsze dni. Wypiorę tylko firanki, żeby trochę odświeżyć wnętrze.

A za to w Wielką Sobotę rano pójdę do sklepu i kupię po kilka (!) plasterków szynki i jakiejś polędwicy. To mój osobisty zwyczaj przedświąteczny. Żadnych: kilogram tej, pół kilograma tamtej i 30 deko tego. W końcu po świętach mogę pójść i kupić świeże. A i tak po świętach się okaże, ze co się da - trzeba zamrażać, żeby się nie zmarnowało.
A na to na pewno mnie nie stać.   

czwartek, 29 marca 2012

Ostatnio stwierdziłam, że od momentu założenia własnej DG przechodzę przyspieszony kurs rachunkowości i księgowości. I co chwilę odkrywam coś nowego, przy okazji wpadając w lekka panikę.
Już od dłuższego czasu planowałam napisać notkę o tym, jak musiałam się nauczyć  wystawiać  wewnętrzną fakturę VAT.  Z Google współpracuję już od dłuższego czasu - było to zresztą głównym powodem zarejestrowania się jako unijny płatnik VAT. 

Jak zostałam płatnikiem VAT. Unijnym

Tu już sobie całkiem nieźle radzę. Problem pojawił się w momencie sytuacji odwrotnej - gdy to ja wykupiłam reklamę Google AdWords. Oczywiście fakturę sobie bez problemu wygenerowałam, ale faktura była tylko na kwotę netto i odwołanie do dyrektywy unijnej - tez taką stosuję:

Podatek VAT rozliczy nabywca zgodnie z art. 196 dyrektywy Rady nr 2006/112/EC

Logika mi podpowiadała, że tym razem to ja jako nabywca muszę zapłacić VAT. Tylko jak to zrobić. Kilka dni poszukiwań w necie, kilka telefonów do Krajowej Informacji Podatkowej i mojego Urzędu Skarbowego i już wiem. Mam tylko nadzieję że wiem dobrze i mój punkt widzenia podzieli ewentualna kontrola.

Na wszelki zaś podaję tryb postępowania. Może komuś się przyda?

  • fakturę Google'a księguję w KPiR
  • na podstawie tej faktury wystawiam fakturę wewnętrzną, doliczając 23% VAT
  • faktury wewnętrznej nie wprowadzam do KPiR, tylko do Rejestru Sprzedaży VAT
  • ta samą fakturę wewnętrzną wprowadzam również do Rejestru Zakupów

Kilka razy upewniałam się, czy na pewno powinna zostać ujęta w obydwu rejestrach VAT - przecież w ten sposób w efekcie nie płacę VAT-u, gdyż bilans VAT wychodzi mi na zero. Podobno jednak - jest to prawidłowo. Ujmuje w sprzedaży gdyż jestem nabywcą, a jednocześnie - jest to moja faktura kosztowa, wiec odliczam sobie VAT.

I już. Swoją drogą - zastanawiam się jak Google wystawia faktury nabywcom, którzy nie są unijnymi płatnikami VAT?
A przy okazji - przypomniało mi się całkiem ciekawa dyskusja na jednym z forów dyskusyjnych. Jeden z uczestników podczas pobytu w Londynie kupił sobie aparat fotograficzny. Kupował prywatnie, dla siebie, ale będąc unijnym płatnikiem VAT - postanowił wykorzystać okazję i poprosił o fakturę  bez VAT. Po powrocie do Polski fakturę wyrzucił, gdyż nie miał podstaw do jej zaksięgowania w ramach prowadzonej przez siebie działalności. A kilka miesięcy później dostał wezwanie do Urzędu Skarbowego w celu wyjaśnienia podatku VAT związanego z tamta fakturą. Niestety, nie napisał jaką karę dostał. Wygląda jednak na to, że osławiona unijna biurokracja jakoś potrafi znaleźć pojedynczą fakturę. W dodatku my też jesteśmy w tym systemie.

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 22
| < Maj 2012 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31      















Darmowy PageRank


Autorski katalog www