Codzienne zakupy i zmagania, aby starczyło do pierwszego. Jestem za biedna, aby kupować byle co. No i zakładam własną firmę....
poniedziałek, 23 stycznia 2012

Wszystkie obliczenia wskazują, że właśnie dziś obchodzimy Blue Monday czyli najbardziej depresyjny dzień w roku. Zgodnie z zasadami - jest to poniedziałek w ostatnim pełnym tygodniu stycznia. Wprawdzie w ubiegłym roku, z uwagi na światowy kryzys, Blue Monday nadszedł tydzień wcześniej, ale nas to raczej nie dotyczy. Polskę kryzys omija, a poza tym - nasze świętowanie i długie weekendy przeciągnęły się w czasie ze względu na święto Trzech Króli.
Co w praktyce oznacza Blue Monday? Narasta w nas depresja, gdyż już teraz widać, że nic nie wyszło z naszych noworocznych postanowień. Poza tym najblizsze dni to terminy spłat rat kredytów i kart kredytowych. Im bardziej zaszaleliśmy przed świętami - tym boleśniej będzie teraz. A dni nadal krótkie i pochmurne i zdecydowanie brakuje nam światła słonecznego... 

Trzeba to jakoś przetrwać, jutro będzie lepiej. A w ogóle - to aby do wiosny :)

09:21, marzatela , Różne
Link Komentarze (2) »
niedziela, 15 stycznia 2012

Ta notka miała się pojawić już kilka miesięcy temu, zawsze jednak wypadało mi coś innego. Teraz jednak pora nadrobić zaległości.
Każdy pewnie kiedyś kupował coś w sieci. Kupując w znanych sklepach internetowych z reguły nie mamy obaw, że zostaniemy oszukani. W razie czego bronią nas również procedury sprzedaży na odległość, UOKiK itp. W kontaktach ze sprzedawcami prywatnymi może być już znacznie gorzej. Wprawdzie takich oszustw jest już coraz mniej, ale historie ze sprzedażą kartofli czy cegieł w cenie telefonu komórkowego zdarzały się nawet za pośrednictwem Allegro.

Cóż, ludzi próbujących się dorobić kosztem innych niestety nie brakuje. Czy powinno się takie przypadki nagłaśniać? Z pewnością - głównie w celu ostrzeżenia innych. Kto wie, ile osób dałoby się nabrać np. "na wnuczka w potrzebie", gdyby nie nagłaśnianie takich przypadków?
Ma to jednak efekt uboczny - medialny obraz naszej rzeczywistości jest pełen oszustów, złodziei i wyłudzaczy. W pewien sposób jest więc wypaczony. Może więc warto pisać o tym, co powinno być normą? I w pozytywny sposób wyróżniać tych, którzy są uczciwi? Właśnie po to, aby nie zginęli gdzieś w tłumie?

Ma tu swojego kandydata. Kilka miesięcy temu moje osobiste dziecko znalazło w sieci stronę:

PHP VIDEO TUTORIALE

Zainteresował się zamieszczonym tam tutorialem z PHP. Cena przystępna, więc postanowił go kupić, za pośrednictwem mojego konta PayPal. I wszystko byloby fajnie, gdyby czegoś nie pokręcił. Najpierw zapłacił, a dopiero potem przeczytał zasady i założył sobie konto dostępu do pobrania tutoriala. Kwota nie była przerażająco wysoka, zapłaciliśmy jeszcze raz i wysłaliśmy maila do autora strony o pomyłce. Kilka dni później odebralam maila z Paypala, że jedna z opłat została zwrócona na moje konto.
Wiem, to powinno być normalne i oczywiste, w ogóle nie powinno budzić żadnych wątpliwości i być powodem do pisania notek pochwalnych, a jednak... Mam czasami obawy, że ten standard wcale nie jest taki oczywisty i powszechny. Mimo wszystko więc promujmy pozytywne przykłady, może ktoś skorzysta?
Tym bardziej, że autor strony siedzi w Londynie i tam prowadzi działalność

Web Designer London

W pewien sposób świadczy więc również o nas. I dobrze, że jest to wizerunek dobru i uczciwy.

A dla tych, którzy interesują się PHP I MySql - z czystym sumieniem polecam tutorial, kupiony przez mojego syna:
CubeCon
Naprawdę świetny kurs video, można się sporo nauczyć.

wtorek, 10 stycznia 2012

 Adtaily

Kilka miesięcy temu w znacznej części internetu sporo dyskutowano o reklamach AdTaily wyświetlanych na stronach małych wydawców. 

Małe już nie jest piękne?

System, początkowo lansowany jako szansa na zarobienie paru groszy dla tych, którzy na swojej stronie miesięcznie mają co najwyżej kilka, a nie kilkaset tysięcy, został znacznie ograniczony. Wchodząc na takiej stronie do widgetu AdTaily, potencjalny reklamodawca może wykupić reklamę. Problem w tym, że widoczna w widgecie minimalna liczba dni wykupienia reklamy jest ściśle uzależniona od liczby odsłon. W praktyce - na przeważającej ilości blogów jest to 90 dni. Czy jest to atrakcyjna oferta? Moim zdaniem - absolutnie nie. Wykupienie reklamy na cały kwartał? Działa odstraszająco, nie da się ukryć. Wprawdzie wykupując reklamę przez sklep AdTaily, można dokupić inne reklamy, zmniejszyć ilość dni, ale nie trwa to już 3 minuty. Zresztą skąd reklamodawca ma o tym wiedzieć? Widget nie informuje, że w sklepie są bardzije elastyczne zasady, a nie każdy dysponuje czarodziejska szklana kulą, która mu to podpowie.  Poza tym jeżeli kogoś zainteresował konkretny blog - musi zadać sobie sporo trudu, aby odnaleźć go w sklepie.
Krótko mówiąc - jeden z kanałów sprzedaży reklam był praktycznie zablokowany.

Na szczęście teraz się to zmieniło. Może pod wpływem krytyki?  Nie wiem dokładnie od kiedy, ja zauważyłam to kilka dni temu. Optymalizację reklam (czyli zapewnienie określonej ilości odsłon) można wyłączyć.
Po zalogowaniu się jako wydawca, wchodzimy w Serwisy (pierwsza zakładka z lewej), a następnie w edycję. Mniej więcej w połowie strony - jest pole: Czas trwania kampanii kupionej przez widget. Wystarczy je "odhaczyć" - czyli pozostawić je puste. Na samym dole jest przycisk Zapisz i już. Reklamę w widgecie można będzie wykupić nawet na jeden dzień.

edycja serwisu AdTaily

sobota, 07 stycznia 2012

Tematem numer jeden debaty publicznej jest ostatnio służba zdrowia. Dużo miejsca w tych rozważaniach zajmuje kwestia tego, czy zgłaszajacy się do lekarza pacjent jest ubezpieczony. Niezależnie od oceny samej sytuacji, zaczęłam się zastanawiać nad samą definicją tego, kto jest ubezpieczony?
Czy ktoś pracujący na etacie w firmie, nawet mając w ręku wystawiony przez pracodawcę druk RMUA - na pewno jestem ubezpieczona? Nawet w przypadku, gdy pracodawca ma przejściowe kłopoty i od kilku miesięcy zalega ze składkami wobec ZUS? Wydaje mi się, że tak - akurat ZUS bez więszych problemów może za załęgłę składki puścić każdego z torbami, swoje ściągnie. Kilka dni temu słyszałam jednak w TVN24 narzekającą pania doktór, która tłumaczyła, że zgodnei z nową ustawą w takich przypadkach lekarze też będą karani. Kto się więc myli? A może lekarze sami nie wiedzą, przeciwko czemu protestują?

Wybieram sie do lekarza. Wprawdzie mam wykupiony abonament w Luxmedzie, ale kwestia leków jest związana z moim ubezpieczeniem, więc moze być potrzebne jakieś poświadczenie tego faktu. Zaczęłam sie wiec zastanawiać, jak ja mogłabym udowodnić, że jako osoba ubezpieczona mam prawo do świadczeń?
Prowadzę jednosobową DG, sama opłacam składki na ZUS. Przelewy do ZUS wysyłam z konta firmowego. Drukując potwierdzenie przelewu, widoczne są tam dane firmy, w nazwie której jest także moje imię i nazwisko. Czy to wystarczy? A co z moim synem, którego też zgłaszałam do ubezpieczenia z mojej składki? Jest pełnoletni, ale studiuje na uczelni dziennej. Na szczęście ma takie samo nazwisko, może by to przeszło? Wsparte dodatkowo legitymacją studencką? Gdyby jednak było inaczej - jak zostałby potraktowany przynosząc jakieś tam poświadczenie opłacenia składek?
A gdybym np. zalegała ze składkami i nie miałabym takiego aktualnego dowodu wpłaty? Nadal byłabym traktowana jako osoba ubezpieczona? Na jakiej podstawie?

Wątpliwości mam i postanowiłąm wyjaśnić je u żródła. Weszłam na stronę gdańskiego oddziału NFZ , wypelniłam formluarz kontaktowy i zadałam te pytania. Czekam na odpowiedź. A ponieważ w najbliższych dniach i tak muszę wybrać się do ZUS-u, na wszelki wypadek znowu poproszę o wystawienie aktualnych zaświadczeń i dla siebie i dla syna.

piątek, 30 grudnia 2011

Nikt z nas nie lubi być zmuszany do zakupu, szczególnie gdy odbywa się automatycznie i za naszymi plecami. Ja ostatnio nabrałam się i bardzo mi się to nie podoba.
Wiadomo,  że komputer podłączony do sieci musi mieć aktualny program antywirusowy - to oczywistość. Sama od kilku lat korzystam z McAfee i nie mam większych zastrzeżeń. Jako osoba prywatna wykupuję oprogramowanie na 3 komputery (wszystkie wykorzystywane). Gdy rok temu zakładałam firmę, kupiłam nowego laptopa. Zainstalowana była tam wersja testowa również McAfee - zarejestrowałam i wykupiłam ją na rok, tym razem na firmę. Niestety, okazało się, że nie ma możliwości (w każdym razie ja nie znalazłam) otrzymania faktury. Trudno, moja strata, w koszty nie wrzuciłam. Już w tym momencie jednak wiedziałam, że coś z tym muszę zrobić, gdyż z pewnością nie ma sensu opłacania dwóch oddzielnych antywirusów (każdy na 1-3 komputerów) i to w dodatku bez możliwości wliczenia w koszty DG. W czerwcu wygasała mi licencja na komputerach "prywatnych". Na miesiąc przed terminem nie tylko otrzymywałam maile z informacją o tym, że wkrótce nie będę mogła aktualizować bazy wirusów, ale dodatkowo po sam program wyrzucał taki komunikat co najmniej raz dziennie. Opłaciłam ponownie, gdyż doszłam do wniosku, że będę rezygnować z tej wersji "firmowej". W styczniu planowałam jej odinstalowanie i poszukanie możliwości zakupu na fakturę. Teoretycznie mam też możliwość wykupienia czwartej licencji na McAfee "prywatne". Też bez faktury, ale za to dużo taniej.
Niestety, spotkała mnie niemiła niespodzianka. 20 grudnia - na miesiąc przed wygaśnięciem subskrypcji otrzymałam maila od firmy McAfee. Poinformowano mnie, że nastąpiło automatyczne jej odnowienie i z konta mojej karty kredytowej pobrano 199zł.
Wściekłam się, gdyż absolutnie nie pasuje to do moich planów. Oczywiście od razu złożyłam reklamację i zgłosiłam, że rezygnuję, ale póki co - mogę tylko czekać. Pieniądze z karty kredytowej zeszły, a ja od 10 dni nie mam żadnej odpowiedzi od McAfee (pomijając standardową automatyczną odpowiedź na wypełniony formularz). Zraziłam się i to porządnie. Teraz już na pewno nie będę rozważać zakupu w tej firmie, poszukam innego antywirusa.

Ciekaw mnie tylko, czy McAfee ostatnio zmieniło swoje standardy działania czy tylko ja miałam takiego pecha? W każdym razie - nie polecam, choć sam antywirus jest całkiem niezły.

wtorek, 27 grudnia 2011

Grudzień to wielki okres żniw dla handlowców. Z myślą o świętach wydawaliśmy dużo i chętnie, w ogole nie licząc kosztów. Wiadomo - świateczny stół musi być obficie zastawiony, a pod choinką muszą być prezenty.
Święta już za nami, choć w ramach oczekiwania na Sylwestra, świąteczny nastrój z pewnością nas nie opuszcza. Handlowcy również się nie poddają - właśnie wkraczamy w okres ielkiego wietrzenia magazynów i poświątecznych wyprzedaży. To dobry okres na zakupy, gdyż za często niewielką cenę można trafić na świetny zakup. Ja sama mam już listę rzeczy, które mam zamiar kupić właśnie teraz.

A na początek poświątecznych wyprzedaży - może warto zajrzeć do księgarni?

Poświąteczna wyprzedaż

W dniach 27 - 29 grudnia cała oferta poszczgólnych księgarni grupy wydawniczej Helionu tańsza o 20%. Warto zajrzeć.  

Tu kilka losowych propozycji poszczególnych ksiegarni:

Księgarnia informatyczna Helion

 

Księgarnia biznesowa Onepress

 

Księgarnia Sensus - SPA twojej duszy

 

Księgarnia Septem - po radę do książki

 

Ebookpoint - ebooki bez DRM

 

 

poniedziałek, 12 grudnia 2011

No to mam już za sobą pierwszą wpadkę w kontaktach z urzędami. Podobno co nie zabije - to wzmocni, ale wolałabym nie mieć więcej takich doświadczeń.
W październiku trochę posypało mi się zdrowie, dodatkowo miałam na głowie sporo spraw i mało czasu na wszystko. W efekcie dosyć póżno zabrałam się za wypełnianie wszystkich kwartlanych deklaracji i rozliczeń podatkowych. Wypełniłam VAT-7K, zabrałam się za VAT-UE i od razu spanikowałam. W kalendarzu 21, a na oświadczeniu VAT-UE wymagany termin złożenia - 15-go...
Krajowa Informacja Podatkowa odesłała mnie do mojego Urzedu Skarbowego. Zaczęłam szukać w internecie, poczytałąm o czynnym żalu (lepiej przyznać się samemu niż czekać, aż urząd wykryje, kara jest mniejsza) i stwierdziłam, że mało nadaje się to do mojej sytuacji.
VAT-UE  to nie deklaracja podatkowa, a jedynie informacja o handlu wewnątrzunijnym. Dosyć dziwny formularz i w sumie chyba bardziej statystyczny niż podatkowy. Składa się go tylko wtedy, gdy są takie zdarzenia gospodarcze, formularza "zerowego" nie składa się. Niestety, w II kwartale wystawiałam fakturę dla Google'a, więc zdarzenie zaszło. Wprawdzie faktura VAT opisana była jako NP (nie podlega), tylko na wartość netto (odpowiednią kwotę VAT odprowadza nabywca w swoim kraju), ale obowiązek VAT-UE był.
Stwierdziłam, że trudno - muszę pojechać do Urzędu Skarbowego i od razu na wejściu się przyznać. Kombinować nie umiem, mogłoby się to zresztą skończyć jeszcze gorzej. Wprawdzie w internecie znalazłam różne wzory pism o wyrażaniu czynnego żalu, ale stwierdziłam, że lepiej pójdę na żywioł. Urzędniczka w kancelarii wysłuchała mojej historii, że chorowałam, przegapiłam, będąc pewna, że to ten sam termin co VAT-7K itd. i kazała mi napisać pismo do naczelnika o zgodę na przyjęcie po terminie. Siadłam przy stoliku, napisałam to wszystko (wyrzucając całkowicie z pamięci wszystkie fachowe sformułowania znalezione w internecie) i oddałam razem z VAT-UE. 

Kilka dni temu listonosz przyniósł mi przesyłkę poleconą z US. W odpowiedzi na moje pismo Naczelnik Urzędu Skarbowego zawiadamia mnie, że w mojej sprawie nie zostanie wszczęte postępowanie karne skarbowe. Do tego jeszcze jakieś numery paragrafów.
Ulżyło mi i teraz na długo zapamiętam, jaki jest termin składania tej informacji. A za następne wypełnianie deklaracji - zabiorę się od razu po zakończeniu kwartału. Wszystko ksieguję na bieżąco, korzystam z interaktywnych formualarzy podatkowych - to tylko kwestia mobilizacji. Lepiej nie zwlekać, gdyż może się to skończyć niepotrzebnym stresem.

środa, 07 grudnia 2011

Całkiem niedawno opisywałam na blogu problemy z likwidacją konta w Pracowniczym Funduszu Emerytalnym Telekomunikacji Polskiej:
Emerytura na całą wieczność
Niezależnie od napisania tamtej notki - wysłałam też maila do funduszu. Wprawdzie w ubiegłym roku na pismo wysłane listem poleconym reakacji nie było, ale tym razem dostałam odpowiedź. W prosty sposób wytłumaczono mi, że: 

(...) Ustawodawca nie przewidział sytuacji, w której członek funduszu nie żyje, a na jego rachunku w funduszu pozostają środki. Dlatego też fundusz wysłał informację roczną na nazwisko i adres Pani męża.(...)

Cóż, skoro ustawodawca nie przewidział... Może faktycznie potrzebna jest jakaś specjalna ustawa, w której uregulowane zostaną zasady korespondowania z osobami zmarłymi? 
Jakim jednak cudem udało się znaleźć sposób na rozwiązanie identycznego problemu w ING? Tam też likwidowałam konto zmarłego męża, też później ZUS przelał jakąs kwotę z rozliczenia. ING jednak w swoich bazach danych miał odpowiednią informację o likwidacji konta i bez problemu potrafił przysłać pismo do mnie jako osoby uposażonej. Załączono odpowiedni druczek dyspozycji tych środków, który wystarczyło wypełnić i dostarczyć.
Dlaczego nie potrafią tego w TP SA?

A może to skutek uboczny współczesnego systemu zarządzania? Liczą się proceudry, zgodnie z którymi postępujemy, a gdy coś wykracza poza schemat, ignorujemy i robimy dalej swoje? Cóż, takich przypadków może być coraz więcej. W końcu szkoła uczy rozwiązywania testów sprawdzajacych poszczegółne etapy nauki, na logiczne myślenie nie ma tu miejsca. 

środa, 30 listopada 2011

Dzień darmowej dostawy

30 listopada to dzień darmowej dostawy w grupie wydawniczej Helion. Warto skorzystać ikupić książki taniej. Wparwdzie ci, którzy płatność uiszczają karta kredytową przez internet i wybierają dostawę Pocztą Polską i tak płacą tylko za ksiązki, ale dla wszystkich innych opcji (w tym dostawa kurierem) - dziś złożone zamówienie będzie dostarczone za darmo.

A tu kilka losowych propozycji poszczególnych ksiegarni:

Księgarnia informatyczna Helion

 

Księgarnia biznesowa Onepress

 

Księgarnia Sensus - SPA twojej duszy

 

Księgarnia Septem - po radę do książki

 

Ebookpoint - ebooki bez DRM

 

poniedziałek, 07 listopada 2011

Każdy z nas ma w domu wiele rzeczy, które są już niepotrzebne, ale  szkoda je wyrzucić. Nie są zniszczone - ktoś z pewnością mógłby je jeszcze wykorzystać. Sprzedać je trudno, nie wiadomo jak je wycenić, poza tym wiąże się to jednak z pewnymi formalnościami, w które nie zawsze chcemy się angażować. Co więc zrobić? Można gdzieś na portalu regionalnym wstawić ogłoszenie w stylu "oddam za darmo", a można też skorzystać z portalu właśnie dla takich celów dedykowanego.

Całkowicie za darmo 

Portal zadarmowo.pl służy właśnie do takich ogłoszeń. Mam coś do oddania - mogę wstawić swoje ogłoszenie. Przy okazji mogę też spojrzeć na to, co oddają inni.
Strona jest całkowicie bezpłatna, również wszystkie rzeczy są oddawane i zabierane za darmo. Jest administrowana z Cieszyna i z racji położenia geograficznego - dostępna również po czesku. Nie oznacza to jednak, że reszta Polski czy reszta Czech nie mogą z niej skorzystać. Bardzo ładnie opracowana jest struktura regionalna obydwu tych krajów. Można wyszukać swoją najbliższą okolicę i wstawić swoją ofertę.
Portal dopiero raczkuje i powoli się rozkręca. Znam właścicielkę strony, kibicuję jej i trzymam kciuki, aby portal zdobył popularność. Kto więc może - proszę o promocję :) 

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 21
| < Styczeń 2012 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
            1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 31          















Darmowy PageRank