Codzienne zakupy i zmagania, aby starczyło do pierwszego. Jestem za biedna, aby kupować byle co. Prowadzę DG i staram się jakoś związać koniec z końcem.
poniedziałek, 30 maja 2016

Przeglądając ogłoszenia o pracę można zauważyć, że mniej lub bardziej zaawansowana obsługa komputera jest jednym najczęściej umieszczanych przez pracodawców wymagań. To raczej zjawisko powszechne i chyba nikogo nie dziwi, w końcu mamy XXI wiek, a komputer jest powszechnym narzędziem pracy. Choć ostatnio zdarzyło mi się spotkać księgową, która cała rachunkowość prowadzi tylko w formie papierowej, wypełniając wszystko ręcznie i nie korzystając nawet z elektronicznych druków udostępnianych przez Ministerstwo Finansów. Cóż, można i tak, ale jest to raczej wyjątek. W praktyce nie tylko księgowe muszą korzystać z komputera, w tym także z Excela. Ta aplikacja z pewnością mieści się obecnie w standardzie "obsługi komputera" i to na rożnych stanowiskach. I czasem okazuje się, że trzeba zwiększyć swoje szanse na znalezienie lepszej pracy - dokształcając się i zdobywając nowe kompetencje.

Dla tych, którzy chcieliby "nauczyć się" Excela - polecam kurs video:z Videopoint.pl:

Excel 2013. Poziom pierwszy.
Kluczowe umiejętności i najlepsze praktyki

Excel 2013. Poziom pierwszy

Zachęcam do zainteresowania się tym kursem każdego, kto próbuje swoich sił w Excelu, ale nie będąc ekspertem, powinien uporządkować swoją wiedzę. Oczywiście jest także rekomendowany dla wszystkich, którzy chcieliby lub muszą poznać Excela, a nie wiedzą od czego i jak zacząć.

Dlaczego właśnie ten kurs? Głównie dlatego, że naprawdę w prosty i metodyczny sposób pokazuje jak zacząć i/lub uporządkować pracę w Excelu. No, a ponieważ to kurs video - wszystko to, o czym autor kursu mówi - widzimy jednocześnie na ekranie komputera. Jednym słowem - podstawy teoretyczne w jak najbardziej praktycznym wykonaniu. Przyjazna i coraz popularniejsza forma videokursu pozwala dodatkowo na praktyczne wykorzystanie nabywanej wiedzy. Bez problemu możemy zatrzymać/przerwać daną lekcję, aby samemu przećwiczyć dany fragment kursu.

Kolejne lekcje to również dużo praktycznych szczegółów i bardzo metodyczny sposób ich ukazania. Poznamy poszczególne elementy skoroszytu Excela, nauczymy się wstawiać podstawowe formuły do komórek, formatować dane. W dalszej części kursu uzyskamy odpowiedzi m.in. na takie pytania jak pobrać dane z innego arkusza czy pliku (w tym z plików csv), utworzyć konspekt, rozdzielić znajdujące się w jednej komórce imię i nazwisko, czy też wstawić wykres lub różne elementy graficzne. Dowiemy się także jak zastosować formatowanie warunkowe i wydrukować dane. Wszystko przedstawione na praktycznych przykładach,komentowanych przez autora kursu.
Naprawdę solidna dawka wiedzy.

Autorem jest Bartosz Danowski. Całość trwa prawie 5 godzin (w formie kilkuminutowych, zgodnych ze spisem treści filmików). Do pobrania w formie pliku zip lub do przeglądania online.

Kurs jest dostępny tu:

Excel 2013. Poziom pierwszy. Kluczowe umiejętności i najlepsze praktyki

A w ramach promocji, specjalnie dla czytelników mojego blogu - kupon rabatowy na ten i na wszystkie inne kursy video z dziedziny Excel, Accessa i VBA. Wystarczy wpisać kod EXCEL15, aby skorzystać z 15% rabatu. Kupon jest ważny do końca czerwca 2016.

Zachęcam :)


wtorek, 05 kwietnia 2016

Dzień 5 kwietnia to ogłoszony przez NBP (przy współpracy z Parlamentem Europejskim) "Dzień bez płacenia gotówką". W Polsce obchodzimy go pierwszy raz, podejrzewam, że w kolejnych latach akcja będzie szeroko nagłaśniana.
Czy to dobry pomysł? Moim zdaniem - tak. Kart płatniczych mamy w swoich portfelach całkiem sporo i sądząc z tego, co obserwuję robiąc zakupy - chętnie z nich korzystamy. Wprawdzie jeszcze są miejsca, gdzie kartą nie da się płacić, albo jest ograniczenie w stylu "płatność kartą powyżej 10zł", ale chyba jest ich coraz mniej. Kartą płaci się łatwo i wygodnie, choć pewnie też wydaje się więcej. Ograniczając się do kwoty gotówki w portmonetce - zawsze jesteśmy bardziej skłonni do ograniczenia listy zakupów. W dodatku, biorąc pod uwagę, że bankomatów nie przybywa, a wręcz przeciwnie (przynajmniej tak to wygląda u mnie na osiedlu) - warto zastąpić gotówkę płatnościami bezgotówkowymi.

Tak to wygląda przynajmniej od strony klientów, właściciele sklepów pewnie mają własny pogląd na tę sprawę. Owszem, odpada kwestia "kupiłabym, ale nie mam przy sobie tylu pieniędzy", przy płatnościach kartą klienci są też bardziej skłonni do rozrzutności, ale problemem może być tu opłata za operacje bezgotówkowe. Nie wiem ile operatorzy kart teraz pobierają od każdej transakcji? Swego czasu było to dość dużo, toczyła się dyskusja co zrobić, aby je zmniejszyć, ale jakoś przegapiłam informacje czym się to skończyło. W Gdańsku jest sklep komputerowy, w którym swego czas każdy artykuł miał 2 ceny: jedną, niższą dla transakcji gotówkowych i drugą - dla płatności kartą. Oficjalnie tłumaczono to, że dla płatności kartą są ceny promocyjne. Dawno tam nie byłam, ciekawe, czy ta zasada nadal obowiązuje?

Idę na zakupy,biorę kartę - w końcu mamy dzień bez gotówki....

piątek, 01 kwietnia 2016

Tak się złożyło, że w tym miesiącu dostałam kilka różnych przesyłek, dostarczonych przez różne firmy kurierskie. Wszystkie przesyłki dotarły, żadnych reklamacji nie składałam. Mając jednak porównanie - wyraźnie widzę, że jakość świadczonych usług wcale nie jest na tym samym poziomie.

Zdecydowanym liderem jest tu moim zdaniem Pocztex. W ten sposób dostałam 2 różne przesyłki. Niezależnie od tego, że nadawcy przesłali mi numery paczek, dostałam też SMS-a od samego Pocztexu z informacjami i adresem strony do śledzenia. Obie dotarły 2 dni po nadaniu. Na stronie śledzenia przesyłek
Pocztex - śledzenie przesyłek
precyzyjne informacje, gdzie w danym momencie jest paczka. Naprawdę warto polecić.

Jedna z przesyłek została nadana poprzez Fedex. Strona śledzenia
Fedex - śledzenie przesyłek
również bardzo przyjazna. Każdy etap drogi był na bieżąco aktualizowany. Niestety, tak się złożyło, że krótko po przeczytaniu informacji, że paczka jest w samochodzie kuriera, okazało się, że muszę wyjść z domu i wrócę dopiero wieczorem. Sprawdziłam, która z sąsiadek będzie w domu w określonych godzinach, uprzedziłam je, że gdy kurier skontaktuje się ze mną - odeślę go właśnie niej i spokojnie wyszłam z domu. Po dwóch godzinach dostałam SMS-a od kuriera, że paczkę zostawił w sklepiku przed moim blokiem. I tu pojawiły się moje wątpliwości. Ten sklepik funkcjonuje od niedawna. Jest całodobowy, więc z pewnością rozwiązanie całkiem wygodne. Wracając, weszłam, spytałam o paczkę i bardzo miła ekspedientka mi ja wydała. Przy okazji wspominając, że to nie pierwszy raz - ten kurier już kilkakrotnie zostawiał w ten sposób przesyłki. Przesyłkę dostałam do ręki nawet nie podając nazwiska, po prostu na hasło "podobno jest tu dla mnie paczka". Nie wiem czy i kto pokwitował odbiór, ja nie. W sensie formalnym - pewnie mogłabym wyprzeć się, że przesyłka do mnie dotarła. Biorąc pod uwagę, że jej wartość to kilkaset złotych, a nadawcą był sklep internetowy - dość niebezpieczny proceder i brak kontroli. Być może to jednostkowy przypadek kuriera, który zamiast zadzwonić, wysyła po fakcie SMS-a, ale jednak gdybym wysyła przesyłkę, raczej nie zdecydowałabym się na Fedex. 

Kolejna przesyłka została wysłana przez firmę Furgonetka. Wcześniej nawet o niej nie słyszałam. Przesyłkę też można śledzić:
Furgonetka.pl
Z moich obserwacji wynika, że współpracuje z Pocztexem - tam też można śledzić przesyłki, a odebrałam ją z rąk właśnie kuriera Pocztex.

Najgorzej w moim rankingu wypadł jednak InPost. Paczka została dostarczona po 5 dniach, co w porównaniu z innymi dostawcami - wypada kiepsko. Fatalne wrażenie zrobiła na mnie także strona śledzenia przesyłek:
InPost - śledzenie przesyłek
Nadawca przesłał mi numer przesyłki i po wpisaniu go na stronie dowiedziałam się, że przesyłka została doręczona do adresata. W pierwszej chwili byłam pewna, że to nadawca podał mi błędny numer. Taka informacja wisiała na stronie przez 2 dni. Potem się zmieniła - dowiedziałam się, że została dostarczona do oddziału obsługującego okolicę adresata. Ostatnie 2 dni - przesyłka wydana doręczycielowi, wkrótce dotrze do adresata. Jednym słowem - same ogólniki i to kiepsko aktualizowane. Na mnie zrobiło to fatalne wrażenie. Może dostawy do paczkomatów przebiegają sprawniej? Tego nie testowałam, więc nie mogę ocenić. Póki co jednak nie mogę się zaliczyć do zadowolonych klientów InPostu.



piątek, 18 marca 2016

Kuchnia nigdy nie była moim królestwem, wszelkie rodzinne talenty kulinarne odziedziczyła moja siostra. Nie oznacza to jednak, że w ogóle nie wchodzę do kuchni - oczywiście gotuję, piekę i takie tam - jednak nie szukam satysfakcji na tym polu.
Kilka tygodni temu przygotowywałam ciasto na naleśniki, mikserem i nagle poczułam silny swąd, wyraźnie wskazujący na palący się silnik. Nie czekałam, aż dojdzie do zwarcia czy pojawi się płomień, szybko go wyłączyłam. No niestety, nic nie jest wieczne. Podobno producenci celowo działają tak, aby po określonym czasie sprzęt się popsuł i trzeba kupić nowy? W moim przypadku na pewno tak nie było. Mikser marki Zelmer (z misą obrotową) przez 16 lat użytkowania nigdy się nie zepsuł i służył mi naprawdę dobrze. Po tylu latach miał prawo w końcu się zepsuć, ze starości.

Bez miksera trudno jednak funkcjonować, zaczęłam szukać nowego. Oczywiście korzystając z własnych doświadczeń (maszynkę do mięsa też mam Zelmera) swoje poszukiwania ograniczyłam właśnie do tej marki, tym bardziej, że porównując ceny do podobnego sprzętu "innych wiodących marek" - Zelmer zdecydowanie wygrywa. Wyszukałam sobie taki:

mikser Zelmer

Nie zdążyłam kupić - dostałam w prezencie od syna. Cena w sklepie stacjonarnym - 149zł.
W sklepach internetowych można kupić taniej, w dodatku są liczne promocje.

Sam mikser bardzo mi się podoba. Ciekawy design, prosty w obsłudze, możliwość dokupienia i zainstalowania dodatkowych elementów. Świetnym rozwiązaniem jest nakładka odgarniająca na misę. W porównaniu z moim poprzednim mikserem - nie muszę już ręcznie zgarniać masy ze ścianek - to co osadza się na brzegach, jest zgarniane automatycznie.

Polecam zdecydowanie. I na wszelki wypadek zaznaczam - ten wpis nie jest w żaden sposób sponsorowany przez nikogo. To naprawdę moja szczera opinia.

 

promocja Sensus


Tagi: ZELMER
09:07, marzatela , Znane marki
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 08 lutego 2016

W ostatnią sobotę robiłam zakupy w osiedlowym sklepie należącym do sieci Lewiatan. Znalazłam tam takie ulotki:

w obronie polskiego handlu 

w obronie polskiego handlu 

Nie dziwię się, że właściciele małych sklepów protestują przeciwko rządowym planom wprowadzenia dodatkowego podatku. Faktycznie, to, co na początku miało być podatkiem od hipermarketów, teraz dotknie cały handel, również lokalny i jak najbardziej rodzimy. Skutki odczujemy my wszyscy, nie tylko właściciele i pracownicy sklepów.

W tym wszystkim najmniej zrozumiałe jest dla mnie to, dlaczego na cenzurowanym (czyli z najwyższą stawką podatku) są także soboty?

Tagi: podatki
11:11, marzatela
Link Komentarze (9) »
piątek, 05 lutego 2016

Ogłoszony kilka dni temu projekt ustawy "500 plus"wywołał wielkie i emocjonalne dyskusje. Wniesiony do sejmu projekt ustawy wygląda tak:

Ustawa 500 plus

Jeszcze nie wiadomo czy i jakie zmiany zostaną wprowadzone na etapie procedowania w parlamencie, wiele się może zdarzyć i kto wie, czy w wersji ostatecznej hasło "500zł na każde dziecko" znowu nie nabierze innego znaczenia.

Pominę własną ocenę tego programu, jego sprawiedliwości i skuteczności - to temat na zupełnie inną notkę. Tym razem chciałabym zachęcić wszystkich do przygotowania się do złożenia wniosku o to świadczenie.
Oczywiście wiem, że w tej chwili jest na to jeszcze za wcześnie, żaden urząd nie przyjmie takiego wniosku. Warto jednak pomyśleć o tym, że mamy XXI wiek i zamiast myślenia o tym, jak na początku kwietnia z wnioskiem w ręku staniemy w kolejce do okienka (ta kolejka może być całkiem długa), wykorzystamy współczesne technologie i przygotujemy sobie możliwość złożenia tego (a także wielu innych) wniosku przez internet.

Do załatwiania spraw urzędowych drogą elektroniczną służy portal Elektronicznej Platformy Usług Administracji Publicznej czyli:

ePUAP

Na początek - zakładamy tam konto Profilu Zaufanego. Prosto i łatwo, podając po  prostu swoje dane osobowe i adres email. Kolejny krok - to weryfikacja naszego profilu. Musimy udać się z dokumentem tożsamości np. do UM, US, ZUSu itp. (na portalu jest pełen wykaz punktów poświadczających).  Robimy to jeden raz, przy rejestracji - jest to oczywistym zabezpieczeniem przed tym, żeby ktoś za nas (w celach niekoniecznie uczciwych) założył taki portal. Po poświadczeniu - możemy w pełni korzystać z elektronicznej administracji. Może się przydać i to nie tylko przy wnioskach na "500 plus".
No i oczywiście wszystko jest bezpłatne.


Tagi: ePUAP
09:11, marzatela , Różne
Link Komentarze (4) »
piątek, 29 stycznia 2016

Jaki dzień tygodnia jest najlepszy na robienie zakupów? Oczywiście mam tu na myśli takie większe, choć systematyczne zakupy. Każdy ma pewnie swoje własne przyzwyczajenia, ale podejrzewam, że najbardziej popularna jest sobota. W czasach, gdy pracowałam na etacie, od poniedziałku do piątku, w godz.8.00 do 16:00 - było ta dla mnie naturalne. W ciągu tygodnia, po powrocie z pracy, zupełnie nie miałam na to ani czasu ani sił ani ochoty. Drugi etat w domu też miał swoje prawa - obiad, pranie, sprzątanie itp.itd. Katalog jest długi i czasochłonny. Gdy jeszcze w domu są dzieci - lista ta wydłuża się niesamowicie i to do późnej nocy....
Nie lubię robić dużych zakupów w pośpiechu. W hipermarketach sprawdzam ceny na skanerach, terminy przydatności, szukam okazji. To wymaga czasu i spokoju, dla mnie zawsze najlepsze były sobotnie poranki. I wprawdzie teraz, prowadząc własną firmę i pracując głównie w domu, mam znacznie szersze możliwości, to sobotnie przyzwyczajenie do zakupów mi zostało. Tym bardziej, że właśnie w soboty jest wiele promocji i sporo artykułów można kupić taniej.

Czy teraz się to zmieni? Nowy podatek, początkowo nazywany "podatkiem od hipermarketów", a w obecnych planach - zdecydowanie szerszy, może zachwiać tymi przyzwyczajeniami. Skąd pomysł, aby sobotnie zakupy obłożyć wyższą stawką? Rozumiem niedziele - ma to jakieś uzasadnienie, ale dlaczego soboty? Tu już chyba jedynym uzasadnieniem jest zwiększenia wpływów do budżetu. Kto za to zapłaci? Nie mam złudzeń - głównie my, klienci, choć pewnie dołożą się do tego również dostawcy.
Gdybym prowadziła sklep "łapiący się" na podatek obrotowy na pewno zrobiłabym wszystko, aby nie zmniejszać swoich zysków. Skoro więc weekendowe zakupy mają być obciążone wyższym podatkiem, to próbowałabym zrekompensować go sobie wyższymi cenami, maskując je np. "promocjami" obowiązującymi w robocze dni tygodnia. Z pewnością po pewnym czasie wywołałoby to zjawisko zmniejszenia liczby klientów w weekendy, a zwiększenia w pozostałe dni. To też zrozumiałe, ale rozwiązanie też nie jest skomplikowane: wystarczy wydłużyć godziny pracy w tygodniu, skracając je w weekendy. Owszem, skutki uboczne też będą: znacznie dłuższe kolejki i korki w pobliżu centrów handlowych np. w piątkowe popołudnia. Pewnie zmniejszyłabym także nieco stan zatrudnienia. W końcu po co się starać, skoro nie ma szans na zwiększenie zysków?

Nie mam sklepu,więc to nie moje dylematy. Zdaję sobie także sprawę, że kreatywność zarządzających hipermarketami w obchodzeniu rozwiązań planowanych w ustawie będzie bardzo duża. Dla mnie problemem będzie to, aby koszty moich zakupów wzrosły jak najmniej.
A swoją drogą - to jakim podatkiem obciążone będą np. czwartkowe zakupy w internetowej "Almie" czy "Piotr i Paweł", z terminem dostawy na sobotę?


12:12, marzatela , Różne
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 25 stycznia 2016

W poprzedniej notce opisywałam swoje plany związane z rozstaniem się z AdTaily:

Dlaczego rezygnuję z współpracy z AdTaily

Cóż, AdTaily w końcu odezwało się do mnie - zdecydowanie zadziałało wklejenie linka do tamtej notki na FanPage'u. Podjęto próby wytłumaczenia, ze przecież zmieniły się tylko terminy wypłacania uzbieranych środków. Cóż, być może przeoczyłam jakieś wcześniejsze zmiany regulaminu, ale moim zdaniem zmian jest więcej. I tak naprawdę - nie uzyskałam odpowiedzi na moje pytania, ale to już szczegół. Decyzję o rozwiązaniu umowy podjęłam i nie zamierzałam się z niej wycofywać, jakaś czara goryczy się przelała. To, co na początku było fajne, teraz zdecydowanie nie jest adresowane do blogerów. Widać świat reklamy też się zmienia konkurencja jest duża i AdTaily też walczy o zyski.
Trzeba na plus przyznać, że niejako w ramach rekompensaty za brak odpowiedzi na moje maile - przy rozwiązywaniu umowy nie potrącono mi kwoty 10zł za wypłatę środków poniżej 100zł (na koncie miałam 95zł z groszami). Tydzień temu przelano mi całość na konto PayPal.

Serwisy usunięte (nie bez problemów technicznych), moje konto w AdTaily ogranicza się teraz do konta Reklamodawcy. Będę z niego korzystać, promując zaprzyjaźnione blogi. I tyle.

poniedziałek, 04 stycznia 2016

Z serwisem reklamowym AdTaily współpracowałam przez ostatnich kilka lat. Z różnymi rezultatami, kiedyś było zdecydowanie lepiej - na moich blogach dość często pojawiały się reklamy i od czasu do czasu wpływały mi na konto pieniądze,
Niestety, z biegiem czasu było coraz gorzej. Przede wszystkim - AdTaily zaczęło odwracać się po cichu, ale za to bardzo skutecznie od małych wydawców czyli m.in. blogerów. Pisałam o tym już kiedyś:

Adtaily i mały wydawca

Wówczas się udało, przez dłuższy czas było lepiej. Później pojawiły się dodatkowe reklamy CPC (czyli rozliczane za kliknięcie). Widget się zapełnił i to nie tylko u mnie - te same reklamy widziałam na wielu blogach. Od pewnego czasu (chyba gdzieś od 2 miesięcy) jednak wszystkie zniknęły, nie pojawiały się nawet pojedyncze - też nie tylko u mnie. Wyjaśnienie jest banalnie proste - w ustawieniach serwisu, na samym dole trzeba zaznaczyć pole

CPC na AdTaily 

kliknij na obrazek, aby go powiększyć

No i drobnym druczkiem informacja, że kampanie CPC będą uruchomione po przekroczeniu 10 tys. odsłon miesięcznie...
Inna sprawa, że jeden z moich blogów kilkakrotnie przekracza taką liczbę odsłon, a reklam CPC nadal nie ma, ale to już szczegół. Wygląda po prostu na to, że mimo zintegrowania AdTaily z Bloxem - nie o blogerów tu chodzi.

Pewnie nadal nic bym z tym nie robiła, gdyby nie informacja o wprowadzeniu nowego regulaminu. Mail przyszedł 18 grudnia, a ponieważ nie wszystko było dla mnie jasne - zaczęłam szukać wyjaśnień i wcale nie było to takie łatwe. Blog AdTaily - ostatni wpis z kwietnia, na Goldenline - od dawna nic się nie dzieje. Działa Facebook - poradzono mi napisać maila na kontakt@adtaily.pl. Napisałam tego samego dnia, prosząc o odpowiedź na kilka pytań związanych z wprowadzonymi zmianami. Odpowiedzi nie dostałam, więc tydzień temu - wysłałam monit i mailem i na FB. Nadal nic, a decyzję o odmowie akceptacji nowego regulaminu trzeba było wysłać do dnia 31 grudnia. Owszem, zdaję sobie sprawę, że to okres świąteczno-noworoczny, ale przecież to nie ja wymyśliłam sobie takie terminy. Może, wiedząc że pracownicy będą świętować - trzeba było wysłać maile wcześniej? Lub wprowadzić nowy regulamin z inną datą? Tak, jak wyszło teraz - nie świadczy o dobrym zarządzaniu.
W każdym razie ja nie lubię być lekceważona i 31 grudnia ub.r. wysłałam informację, że nie akceptuję nowego regulaminu. Na koncie mam zgromadzone 95zł - ciekawe, czy uda mi się te pieniądze odzyskać?

 

środa, 23 grudnia 2015
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 42
| < Wrzesień 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
        1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30  












ministat liczniki.org