Codzienne zakupy i zmagania, aby starczyło do pierwszego. Jestem za biedna, aby kupować byle co. Prowadzę DG i staram się jakoś związać koniec z końcem.
wtorek, 18 sierpnia 2015

Polski Bus

Wiem, że Polski Bus funkcjonuje na naszym rynku już od kilku lat, ale jakoś wcześniej nie miałam okazji, żeby korzystać z jego usług. Pierwszy raz wybrałam taką formę na początku lipca, jadąc na trasie Gdańsk - Poznań i byłam bardzo zadowolona, żadnych zastrzeżeń. Gdy więc w ubiegłym tygodniu miałam zaplanowany znowu wyjazd, bez wahania wykupiłam bilet właśnie na przejazd PolskimBusem. Tym razem na trasie Toruń - Gdańsk. I strasznie się zawiodłam...
Planowany odjazd autobusu z Torunia - godz.18.00. Na dwie minuty przed odjazdem - SMS informujący o 30-minutowym opóźnieniu. Cóż, zdarza się - piątkowe popołudnie, wakacje, piękna pogoda  powodująca, że z pewnością wiele osób wsiadło do samochodów i wyruszyło na łono natury. Sam autobus miał długą trasę - z Rzeszowa (linia P12), więc szans na korki po drodze z pewnością było sporo - to wszystko jest dla mnie zrozumiałe i nie mam pretensji. Jednak gdy minęła godz.18.30, to z każdą minutą wyraźnie narastała nerwowość wśród czekających pasażerów. Tym bardziej, że żadne informacje już nie docierały i nie było wiadomo czy i kiedy ostatecznie przyjedzie. W międzyczasie na przystanek podjechał jadący do Warszawy autobus linii P2 - zwróciliśmy się o pomoc do kierowcy. I spotkało nas niemiłe zaskoczenie. Kierowca nic nie wie (to akurat jest dla mnie zrozumiałe), ale gdy prosiliśmy go skontaktowanie się z dyspozytorem lub chociażby o podanie numeru telefonu na jakąś infolinię, gdzie można uzyskać informację - odesłał nas na drzewo, a dokładnie: na stronę internetową Polskiego Busa. Biorąc pod uwagę, że mówił to do stojących na przystanku ludzi - rada wydawała się mimo wszystko mało praktyczna. Dlaczego nie mógł/nie chciał podać numeru telefonu, gdzie moglibyśmy uzyskać konkretne informacje? Taki numer do dyspozytora istnieje, choć nawet na stronie internetowej nie jest łatwo go znaleźć. To numer: 797605606 - warto go zapisać przed podróżą.

Mój autobus przyjechał w końcu ok. godz.19.15. Przy wyszukiwaniu bagażu - panował totalny bałagan i zamieszanie. Nasze bagaże zostały upchnięte w lukach (bez kodów oznaczających) i weszliśmy do autokaru. Autobus ruszył i wówczas na okrasę okazało się, że brakuje miejsc - na środku autokaru stała pani z kilkuletnim dzieckiem, a miejsc wolnych nie było. Interweniował drugi kierowca, kogoś tam przesadzał i wysłał na dół (autokar był  piętrowy) i miejsce w końcu się znalazło. Jednak biorąc pod uwagę, że w żadnym momencie nikt nie sprawdzał biletów, a do autokaru mógł wejść każdy - nie wyglądało to zbyt profesjonalnie,niestety.
Ten chaos i bałagan zrobił na mnie fatalne wrażenie. Chyba jednak coś jest nie tak ze standardami obsługi klienta. Czy ktoś ma podobne doświadczenia, czy to pojedynczy wypadek przy pracy?


środa, 22 lipca 2015

księgarnia biznesowa

Onepress to jedna z księgarń wchodzących w skład GW Helion. Dla mnie to znana i ceniona marka, moja domowa biblioteczka zawiera bardzo wiele pozycji tego wydawnictwa. Głównie z dziedziny informatyki, ale nie tylko. Prowadząc własną DG siłą rzeczy sięgałam i sięgam nadal po literaturę biznesową czyli właśnie to, co jest profilem księgarni Onepress. 

Onepress obchodzi dziś swoje trzynaste urodziny. Z tej okazji tylko dziś - 22 lipca 2015r. trwa urodzinowa promocja: książki papierowe 20% taniej, za ebooki - płacimy połowę ceny.
Warto zajrzeć:

Promocja urodzinowa

 

wtorek, 23 czerwca 2015

Odyseusz

Przed nami wakacje, urlopy. Coraz częściej i chętniej spędzamy je za granicą. Patrząc na pogodę za oknem nawet trudno się dziwić, że lubimy wypoczywać w ciepłych krajach. Na gdańskich plażach póki co trudno mówić o opalaniu się i kąpieli w morzu: za zimno, zbyt wietrznie, za wiele chmur. Tęsknię już za upałami, choć na urlop się i tak nie wybieram.

Dla planujących wypoczynek poza krajem warto polecić nową (?) aplikację MSZ, która w krytycznym momencie może okazać się kluczowa dla bezpieczeństwa:

Odyseusz

Czasy są niespokojne. Wyjeżdżając na wczasy czy wycieczkę, warto zgłosić tam swoją podróż. W krytycznym momencie (oby ich nie było) mamy szansę na otrzymanie powiadomień o ewentualnych zagrożeniach w danym kraju, a w sytuacji ekstremalnej służby konsularne mogą się z nami skontaktować. 
Moim zdaniem może być to bardzo przydatne - przezorny zawsze ubezpieczony. 

 

Podróże


poniedziałek, 22 czerwca 2015

Przeglądając ogłoszenia pracy z Gdańska i okolic, zauważyłam ostatnio cała serię ofert pracy Izby Skarbowej: inspektor do spraw postępowań spadkowych, przetwarzania danych w systemach informatycznych, referent ds. egzekucji itp.itd. Wcześniej też było ich sporo.
Czy to oznacza, że administracja skarbowa się powiększa? Pojawiły się dodatkowe etaty? Nie jestem (chyba) przeczulona, ale z punktu widzenia podatnika wygląda na to, że fiskus przygotowuje się do jakiejś większej ofensywy. Biorąc pod uwagę krążące przecieki, że kontrole powinny być prowadzone tak skutecznie, aby znaleźć jakieś nieprawidłowości, wygląda to groźnie.

Czas się bać?

Tagi: fiskus
07:54, marzatela , Moja firma
Link Komentarze (9) »
wtorek, 19 maja 2015

Od dwóch miesięcy jedna z moich skrzynek mailowych jest zasypywana wiadomościami obiecującymi mi szybki, pewny i bezbolesny zarobek z handlu na giełdzie. W krótkim czasie mogę zostać milionerką wykorzystując program, który sam inwestuje w akcje, tylko takie, które na pewno przyniosą zysk następnego dnia.

Treść maila to różne wariancje takiego tekstu:

Zdolni niemieccy matematycy wymyslili program, ktory sam gra na gieldzie.
Uzupelniasz bilans a on juz sam rozpoczyna handel przynoszacy wylacznie zysk...
Nie beda to nierealne zyski..
Program dokonuje kupna na gieldzie tylko w przypadku calkowitej pewnosci, ze nastepnego dnia przyniesie ci ono zysk!
Jesli analiza wskazuje male prawdopodobienstwo sukcesu - program zaprzestaje gry. On podejmuje tylko pewne operacje...

Jesli tym programem zaczna poslugiwac sie miliony osob - zostanie zabronione jego uzywanie w obawie przed zburzeniem calego systemu finansowego.. 

Temat - to różne warianty "w ciągu miesiąca zarobiłem na samochód", "wiem jak cię uszczęsliwić", "jutro cała Polska będzie u twoich stóp" itp. Same maile przychodzą z różnych adresów, różniących się także domenami. Co ciekawe - jako nadawca zawsze jest używane jakieś popularne polskie imię i nazwisko np. Zbigniew Wisniewski, Ewa Nowak itp. Cechą wspólną wszystkich takich maili jest brak polskich znaków diakrytycznych. Czyli Michal Zielinski obiecuje milionowe zyski na gieldzie itd.
Oczywiście w każdym mailu jest link, w który należy kliknąć, aby móc skorzystać z tej cudownej oferty. Nie klikałam i nie sprawdzałam, co należy zrobić dalej. Nie wiem więc, czy program trzeba zakupić, aby móc z niego korzystać, czy też wystarczy po prostu tylko przelać środki do zainwestowania i oczekiwać krociowych zysków.

Maile przychodzą regularnie, wszystkie wpadają do wiadomości-śmieci, więc nie mam z nimi większego problemu. Zastanawiam się tylko czy i ile osób klika w ten link, chcąc sprawdzić czy może naprawdę nie da się w ten sposób zarobić? I jakie są tego konsekwencje? Widać, że akcja jest przygotowana na dość szeroką skalę, choć maile trafiają do mnie tylko na skrzynkę Wirtualnej Polski. Co ciekawe, w sieci oprócz narzekania na namolny spam, nie znalazłam wielu informacji na ten temat. Może jednak powoli mądrzejemy i nie wierzymy już w cudowne sposoby na wzbogacenie?



Tagi: Giełda spam
07:57, marzatela , Różne
Link Komentarze (8) »
poniedziałek, 04 maja 2015

Czy warto korzystać z elektronicznej wersji faktur? Moim zdaniem tak, chociażby ze względu na ochronę lasów. Z praktycznego punktu widzenia - też nie są mi potrzebne sterty papierów, których i tak nie wykorzystuję. Przelewy robię elektronicznie, nie potrzebuję ani faktury w wersji papierowej ani tym bardziej druku wpłaty. Wyjątkiem jest tu UPC - koszty internetu księguję w kosztach prowadzenia działalności gospodarczej. Ponieważ jednak UPC arbitralnie przyjmuje, że jak ktoś korzysta z internetu, to na pewno albo korzysta także z bankowości elektronicznej albo ma  w domu drukarkę i może sam sobie wydrukować potrzebne druki, nie mam wyjścia - drukuję, choć mam swoje, mało pochlebne zdanie na ten temat. UPC oszczędza na druku oraz na kosztach przesyłki pocztowej, ja tracę papier i tonery.

Wygląda na to, że podobną drogą idą także inni, ostatnio Energa. Ładnych kilka lat temu założyłam sobie konto w EBOK Energa. Wprawdzie nie poraża ani wyglądem ani funkcjonalnością, ale coś tam daje się wyczytać. Ostatnio nawet w miarę poprawnie dostaję komunikaty o terminie zapłaty czy zaksięgowaniu płatności. Oczywiście cały czas przychodziły też faktury papierowe, których rzeczywiście nie wykorzystywałam.
Mniej więcej miesiąc temu dostałam nagle maila z Energi z podziękowaniem za aktywację faktury elektronicznej. Zdziwiło mnie to, gdyż wcale tego nie zrobiłam. Zaczęłam już podejrzewać, że ktoś po cichu nabija sobie jakiś plan premiowy, ale w natłoku zajęć, wyjaśnienie sprawy odłożyłam na później. Nie zdążyłam nic wyjaśnić, gdyż otrzymałam list od Energi. Poinformowano mnie w nim, że od marca br. elektroniczną fakturę aktywowano wszystkim korzystającym z eBOK:

elektroniczna faktura Energa 

Fajnie, w sumie w tym przypadku i tak nie potrzebuje wydruku. Jednak to, co mi się nie podoba to fakt, że nikt mnie wcześniej nie zapytał. Wyraziłabym zgodę, papier do zapłaty za energię nie jest mi potrzebny, ale nie lubię, gdy ktoś za mnie podejmuje arbitralne decyzje. Energa tnie koszty, poprawiając swój wynik finansowy, dlaczego jednak robi to w tak mało elegancki sposób? Może warto byłoby wpierw zapytać, przy okazji sprawdzając, czy przypisany do konta eBOK adres e-mail jest czynny? A gdyby tak na zachętę dać marchewkę w postaci rabatu za choćby 1 kWh? Koszt znikomy, efekt pozytywny, cel osiągnięty. A tak to wizerunkowo nie wygląda zbyt ładnie.


wtorek, 24 marca 2015

Dzisiejszy dzień zaczął mi się mało przyjemnie. Wyłączając budzik w telefonie, zobaczyłam, że jestem poza zasięgiem sieci. Wyłączyłam i włączyłam ponownie - nadal nic. Próba wykonania połączenia skutkowała wyświetleniem komunikatu, że mogę się połączyć jedynie z numerem alarmowym 112. Co się dzieje? Jeszcze wczoraj wieczorem normalnie rozmawiałam, przez noc telefon spokojnie leżał na stole, co mogło się stać? Sprawdziłam zasięg na innym znajdującym się w domu telefonie Orange - tam wskaźnik sieci pokazywał zasięg. Próba połączenia z moim numerem jednak okazała się nieskuteczna, choć teoretycznie powinna się odezwać choćby poczta głosowa. Spróbowałam jeszcze połączyć z telefonu Plusa - tu pojawił się komunikat informujący o problemie z siecią.
Weszłam na profil Orange na Facebooku i wszystko się wyjaśniło:

 awaria Orange

Gdybym zaczęła od tego uniknęłabym zdenerwowania. Jakoś jednak tak mam, że zaczynam zawsze od sprawdzania u siebie.

Sieć w Gdańsku wstała około 7.20. Teraz też działa i mam nadzieję, że tak zostanie. Choć rozumiem, że awarie się zdarzają, w telekomunikacji również. Pracowałam przez wiele lat w TP SA, kierując zespołem zajmującym się właśnie zarządzaniem i nadzorem nad siecią, więc wiem jak to wygląda. W tym kontekście patrząc - nie rozumiem fali hejtu jaka pojawiła się w komentarzach na FB. Oczywiście każdy ma prawo do własnych opinii, do zmiany operatora itp.itd., ale przecież wcale nie stanowi to gwarancji, że awaria o mniejszym lub większym zasięgu tam tez się nie zdarzy.
A może jesteśmy za bardzo uzależnieni od technologii? I to brak dostępu do sieci powoduje tak ogromną frustrację?


Tagi: orange
08:26, marzatela , Znane marki
Link Komentarze (3) »
poniedziałek, 09 marca 2015

Wprawdzie do wyznaczonego terminu 13 marca na wypełnienie sprawozdania SP-3 zostało jeszcze kilka dni, ale chcą mieć je już z głowy, zabrałam się za nie już kilka dni temu. Zrobiłam je solidnie, w wersji elektronicznej na portalu GUS. I prawie wszystko poszło bez problemu, z jednym małym wyjątkiem. W dziale 4 sprawozdania, po wpisaniu kosztów z całokształtu działalności - tuż obok pojawił mi się znaczek wykrzyknika na żółtym tle. W rozwinięciu pokazał się taki komentarz:

sprawozdanie SP-3

kliknij w obrazek, aby go powiększyć

Posprawdzałam jeszcze raz wszystko - liczby się zgadzały. I zgłupiałam. Faktycznie, kosztów w 2014 roku nie miałam zbyt wysokich. Głównie dlatego, że starałam się je maksymalnie ciąć. Inna sprawa, że prowadząc firmę informatyczną moje przychody są uzależnione głównie od nakładu pracy, a nie kosztów.
Zupełnie nie rozumiem skąd to ograniczenie? Dlaczego GUS ustala jakie powinnam mieć koszty? I nie podobają mu się moje zgodne z rzeczywistością liczby?

Zadzwoniłam do GUS-u - w piśmie, które otrzymałam były podane numery kontaktowe. Wprawdzie mogłam wypełnić sprawozdanie w formie papierowej i wysłać listem, ale co to za wyjście? Wolałam wyjaśnić sprawę u źródła. Miła Pani poradziła mi, żeby zostawić ten błąd jak jest (krytyczne dla zatwierdzenia sprawozdania są tylko jakieś czerwone znaczki, u mnie takich nie było) i dopisać w polu uwag na końcu, że specyfika mojej działalności generuje małe koszty. Niestety, nie wyjaśniła mi dlaczego w ogóle powstał problem? W dodatku nie wygląda to wcale na jakiś błąd programistyczny, te moje koszty faktycznie są za małe. Nie opłaca się oszczędzać? Cóż, z pewnością nie przyczyniam się w ten sposób do rozwoju gospodarki, ale chcą zwiększyć własne dochody, muszę oszczędzać. Bez względu na to, jak wpisuję się w oczekiwania GUS. 


Tagi: GUS
09:33, marzatela , Moja firma
Link Komentarze (6) »
czwartek, 05 marca 2015

Kilka dni temu opublikowałam notkę o dziwnej wiadomości od Google. Dziś rano po otwarciu poczty, zobaczyłam nowy mail o treści:

Dear Publisher

Google recently sent you an email in English from publisher-policy-no-reply@google.com, with the subject of "policy breach notice," regarding personally identifiable information.

The message was sent in error; we would like to convey our sincerest apologies for the alarm that this must have caused you and your colleagues.

You do not need to take specific action on this erroneous message however, due to the dynamic nature of publisher monetization we encourage you to periodically review our resources regarding PII.

As you know, our policies prohibit partners from sending us data that could be recognized or used by our systems as personally identifiable information. When we learn of violations, we notify the publisher and take swift action.

We know that you take user data and our program policies very seriously, and this message must have caught you off guard. For more information about the specific policies that govern passing PII to Google, and tips for continuing to keep your account compliant, please visit our help center.

Thank you, 

Jednym słowem, wszystko się wyjaśniło. Google przyznaje się do błędu, żadnego problemu z moim kontem nie ma. Odetchnęłam, gdyż wprawdzie wiem, że sumienie mam tu czyste, ale z tego co słyszałam - dyskusja z Google jest trudna i rzadko kończy się pozytywnie. Kilkoro moich znajomych osobiście się o tym przekonało....


niedziela, 01 marca 2015

Jakoś nigdy nie miałam szczęścia do żadnych loterii, gier losowych itp. Ostatnio jednak okazało się, ze zostałam wylosowana - przez GUS. Dokładnie rzecz ujmując - GUS w Łodzi (dlaczego ten, a nie mój gdański?) poinformował mnie, że na moją firmę został nałożony obowiązek udziału w badaniu na formularzu SP-3 "Sprawozdanie o działalności gospodarczej przedsiębiorstw za 2014 rok".
W załączeniu przekazany był także sam druk formularza oraz instrukcja jego wypełnienia. To na wypadek, gdybym nie zatrudniała więcej niż 5 pracowników i nie chciałabym wypełniać sprawozdania w wersji elektronicznej. Wprawdzie moją DG prowadzę sama, pracowników nie zatrudniam, ale zdecydowanie wolę wypełniać tego typu rzeczy online niż bawić się w papierki i biegać na pocztę z listem. Skorzystałam więc z danych logowania umieszczonych w piśmie i założyłam sobie konto na portalu GUS. Wszystkie dane tam umieszczone się zgadzają (pewnie pobrane z CEIDG). Póki co nie ma tam jednak formularza do wypełnienia - zgodnie z pismem GUS ma być dostępny od 2 marca. Termin wypełnienia - do 13 marca.

W tym wszystkim zastanawia mnie tylko jedno. O tym, że padło na mnie i muszę wypełnić to sprawozdanie dowiedziałam się z listu wysłanego zwykłą pocztą, nawet nie polecony ani ZPO. Co byłoby w przypadku, gdyby do mnie nie dotarł? GUS uzasadnia obowiązek wypełnienia tego sprawozdania licznymi paragrafami, ale w skrajnym przypadku jak udowodniłby, że informacja do mnie dotarła? Wysłanie listu wcale nie jest jednoznaczne z jego dotarciem do adresata. Czy mogłabym być w takim przypadku ukarana np. grzywną?
W każdym razie - nie będę tego sprawdzać, sprawozdanie wypełnię.


Tagi: GUS
16:30, marzatela , Moja firma
Link Komentarze (3) »
| < Luty 2018 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
      1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28        












ministat liczniki.org