Codzienne zakupy i zmagania, aby starczyło do pierwszego. Jestem za biedna, aby kupować byle co. Prowadzę DG i staram się jakoś związać koniec z końcem.

Wpisy z tagiem: oszustwa

poniedziałek, 24 października 2016

Kilka dni temu dostałam maila, którego nadawcą jest podobno Paypal Secuirty Team (literówka w drugim słowie nie moja, jest w mailu). Mail nie został wysłany z domeny Paypal tylko admin.com. Temat wiadomości to: "Your account has been disabled". W treści informacja, że ze względów bezpieczeństwa moje konto zostało zablokowane oraz kolejne kroki, które powinnam podjąć, aby odblokować swoje konto. Oczywiście z linkiem (też jakimś dziwacznym), gdzie powinnam się zalogować, aby przejść procedurę weryfikacji

Zdecydowanie jest to jakaś szersza akcja przejęcia kont na PayPalu, choć wydaje mi się, że niezbyt wyrafinowana. Mail automatycznie trafił do SPAMu, więc już to może być podejrzane. Konto Paypal w ogóle mam, ale na zupełnie innym mailu niż ten, na który dostałam wiadomość. Cóż, można się tylko zastanowić czy i ile osób dało się nabrać? Paypal ma swoje zabezpieczenia, ale jeżeli ktoś przejmie konto, mogą się pojawić poważne problemy i straty. Na pewno jest to nowość - do tej pory na celowniku hakerów były raczej banki:

Oszustwa

Wygląda na to, że teraz akcja się rozszerza. Niestety.


poniedziałek, 05 stycznia 2015

Czasem mała chwila nieuwagi może okazać się bardzo kosztowna w skutkach - to oczywista oczywistość. W sieci bardzo często można się natknąć na różnego rodzaju próby wyłudzeń, fałszywe strony itp.itd. Wydawało mi się zawsze, że jestem odporna na wszelkie tego typu niebezpieczeństwa, ale wczoraj prawie dałam się nabrać. Przeglądając Facebooka trafiłam na informację o bulwersującym zachowaniu pijanej matki. Wiadomość była zatytułowana "Zobacz, co ta pijana matka wyprawia ze swoim synem" i zalinkowany filmik. Wprawdzie rzadko klikam w tego typu newsy, ale ostatnio jestem przemęczona psychicznie i fizycznie, tu dziecku dzieje się krzywda - kliknęłam. Trafiłam na stronę, na której poinformowano mnie, że serwer z filmikiem w celu sprawdzenia wiarygodności potrzebuje mój numer telefonu. To już wystarczyło mi do włączenia wszystkich dzwonków alarmowych. Na czym niby ta weryfikacja miałaby polegać? I co ma z tym wspólnego mój numer telefonu? Oczywiście nic nie wpisywałam, stronę od razu opuściłam. Ciekawe, jaką usługę premium włączyłabym sobie przez wpisanie telefonu? Ile by  mnie to kosztowało? Obawiam się, że całkiem sporo :)
Czujności nigdy dość...

Tagi: oszustwa
08:44, marzatela , Różne
Link Komentarze (8) »
środa, 21 sierpnia 2013

Pisałam ostatnio o próbach podszywania się pod PKO BP:
PKO BP: masz 1 ważna wiadomość
Akcja wyraźnie się rozkręca, autorzy maili rozszerzyli swoją działalność o inne banki.

W poniedziałek dostałam maila z Deutsche Bank:

fraud 

kliknij obrazek, aby go powiększyć

Wystarczy obejrzeć ten mail, aby zobaczyć, że wysyłany jest z dziwnego adresu, a link do zalogowania faktycznie prowadzi do strony, której nazwa nie ma nic wspólnego z bankiem.

Podobnie jak w przypadku PKO BP - wysłałam informację do Deutsche Bank. W tym jednak wypadku - od poniedziałku zero reakcji. Nawet zdawkowej standardowej odpowiedzi w stylu "dziękujemy za informację, zajmiemy się" czy temu podobne. Cóż, pod tym względem standard obsługi w PKO BP jest na zdecydowanie wyższym poziomie.

Ciekawe, jaki bank będzie następny? Nigdy nic mnie nie łączyło z DB, nawet nie wiem gdzie mają swój gdański oddział.


piątek, 16 sierpnia 2013

W ostatnią środę, w ciągu 2 godzin dostałam kilka prawie jednakowych maili. Jako nadawca każdego figuruje PKO BP, choć z różnych i to - delikatnie mówiąc - dziwnych adresów mailowych:

fraud

W treści maila - logo PKO BP, informacja o tym, że mam ważną wiadomość. Aby ja odczytać - mam kliknąć w link poniżej i zalogować się.
Nie wiem, co dzieje się dalej - w każdym razie link do zalogowania na pewno nie wygląda na adres banku - ani PKO ani żadnego innego. Nie mam zwyczaju klikania w żadne linki, szczególnie od podejrzanych nadawców. Dodatkowo biorąc pod uwagę, że moje ostatnie kontakty z PKO BP to czasy, gdy operowało się czekami, a o bankowości elektronicznej jeszcze nikt nie słyszał - wyraźnie widać, że to strzały w ciemno.Podejrzewam jednak, że ktoś mógł się nabrać i mogło to mieć bardzo nieciekawe skutki.

Taki mail dostałam po raz pierwszy pod koniec lipca. Wówczas przejęłam się i postanowiłam coś zrobić. Weszłam na stronę PKO BP i poprzez formularz kontaktowy opisałam sprawę i zaoferowałam pomoc np. przez przesłanie tego maila czy to do banku czy do organów ścigania. Z samych właściwości maila można odczytać sporo informacji. Dostałam odpowiedź - grzecznie mi podziękowano i poinformowano, że wiedzą i przeciwdziałają.

Szanowna Pani

 W związku ze zgłoszeniem elektronicznym, skierowanym za pośrednictwem Centrum Kontaktu na stronie internetowej PKO Banku Polskiego uprzejmie dziękujemy za przekazanie informacji o tym incydencie.

Uprzejmie informujemy, że serwisy internetowe związane ze zgłoszonym atakiem zostały już dezaktywowane, zaś Bank podjął działania zmierzające do minimalizacji skali zdarzenia i ograniczeniem ewentualnych strat jakie mogliby ponieść nasi klienci. Na stronach systemu transakcyjnego został umieszczony stosowny komunikat informujący klientów Banku o powstałym zagrożeniu. PKO Bank Polski SA nie jest źródłem adresów na które wysyłany był spam.

 W przypadku identyfikacji nieprawidłowości związanych z działaniami systemów transakcyjnych budzącymi Państwa niepokój, prosimy o ich zgłaszanie.

 Z poważaniem

 Z upoważnienia Dyrektora Biura

 (...)



Cóż, miejmy nadzieję, że tak jest faktycznie. I że długi weekend, na początku którego pojawiły się te ostatnie maile nie spowodował zmniejszenia czujności.

Na wszelki wypadek przypominam: nie klikajmy w żadne linki otrzymane od dziwnych adresatów.



wtorek, 25 czerwca 2013

Na jednym z portali społecznościowych znalazłam dyskusję na temat praktyk pewnego wydawnictwa oferującego (reklama w internecie, reklamowe wkładki w prasie, telemarketing) całkowicie bezpłatnie pierwsze numery różnych serii wydawniczych. Firma stosuje metody znane z Pobieraczka - jeżeli po otrzymaniu pierwszej przesyłki nie złożysz pisemnej rezygnacji, umowę uważa się za zawartą. Po pewnym czasie zaczynają przychodzić monity o zapłacenie faktury, odzywa się windykacja i straszenie sądem. Klasyka.
Sądząc z bardzo rozbudowanego wątku dyskusji to ciągle działa. Tłumaczenia niektórych osób są wręcz żałosne - nic nie zamawiałem, a mi przysłali. Ciekawe tylko, skąd mieli adres i numer telefonu? Z książki telefonicznej? Jednak mało prawdopodobne. Zdecydowanie stawiałabym tu na to, że większość zamówiła skuszona darmową ofertą, ale zupełnie zignorowała regulamin i wszystkie informacje o tym, jak zrezygnować z prenumeraty. To częsta przypadłość - nagminnie nie czytamy regulaminów, nawet tego, co wytłuszczone i dużym drukiem, a potem okazuje się, że zawarliśmy umowę i trudno się z niej wycofać.

Nie oznacza to, że krytykowana firma działa do końca uczciwie. Sądząc z niektórych postów, sporo problemów pojawiło się przy zamówieniach składanych drogą telefoniczną. Wprawdzie tu też cudów nie ma - ktoś musiał podać adres do wysyłki, ale w takiej rozmowie telefonicznej przedstawiciel firmy z reguły obiecuje wiele różnych rzeczy, które potem okazują się słowami bez pokrycia w rzeczywistości. Za to pojawiają się problemy, o których wcześniej nie było mowy. I oczywiście brak możliwości odsłuchania nagranej rozmowy.
Tu akurat ma uraz, wynikający ze złych doświadczeń z takich telefonicznych kontaktów z infoliniami UPC oraz Orange. Nauczyło mnie to prostej zasady: nie zawieram żadnych umów przez telefon. Tak jest bezpieczniej i oszczędza wielu problemów.

A tak w ogóle - to zasada podstawowa jest jedna: szanujmy i chrońmy swoje dane osobowe.
I uważajmy komu je podajemy i w jakim celu. Niby banał, ale życie pokazuje, że ciągle warto to przypominać.


poniedziałek, 16 sierpnia 2010

Każdy z nas z pewnością wielokrotnie spotyka w sklepach superokazyjne ceny na artykuły spożywcze. Im atrakcyjniejsza cena - tym chętniej rzucamy się na okazję. Czy zwracamy w takich przypadkach uwagę na datę przydatności do spożycia? Teoretycznie zawsze jest jakiś zapas wynikający z norm. Towar z terminem przydatnosci do spożycia do dziś - jutro jeszcze też raczej będzie zjadliwy, ale czy warto ryzykować? Okazja okazją, ale czy ewentualne dolegliwości żołądkowo-jelitowe można zrekompensować zaoszczędzeniem paru groszy? Dla mnie odpowiedź jest jednoznaczna - nie. Owszem, czasem zdarza mi się kupowac towary przecenione, ale tylko wtedy, gdy czas ich przydatności do spożycia dobiega końca, ale jeszcze nie są przeterminowane i zakładam ich wykorzystanie od razu, bez dodatkowego leżakowania w lodówce.
Wszystko jest jeszcze w porządku, gdy mamy świadomość nabywania towaru do szybkiego spożycia. Co jednak w przypadku, gdy sklep jest nieuczciwy i wciska nam takie towary jako pełnowartościowe? Ostatnio natknęłam się w sieci na artykuł opisujący nieuczciwe praktyki w jednym ze sklepów "Kauflandu":
400 przeterminowanych produktów w Kauflandzie
Tu doszło do kompletnej paranoi i nieuczciwych praktyk. Nałożony mandat w wysokości 500zł wygląda tu jak żart i z pewnością nie stanowi żadnej kary. Co można zrobić w takiej sytuacji? Moim zdaniem - najskuteczniejsza jest szeptana antyreklama takiego sklepu. Ucieczka klientów na pewno będzie bardziej dotkliwa niż mandaty. Na szczęście w dzisiejszych czasach placówek handlowych jest wszędzie sporo i zakupy można zrobić gdzie indziej. A jeżeli już kupujemy - to róbmy to bardzo świadomie, z podejrzliwością oglądając i sprawdzając każdy produkt i reagując po znalezieniu czegoś przeterminowanego. Takie akcje mogą okazać się bardzo skuteczne i zniechęcić nieuczciwych do nagannych praktyk szybciej niż kontrole urzedników.

Ładnych już kilka lat temu w jednym z supermarketów natknęłam się na scenę, gdy jedna z klientek zażądałą rozmowy z kierownikiem placówki. Okazało sie, że kilka dni wcześniej kupiła w tym sklepie będący akuart w promocji zestaw: płyn do kąpieli + żel pod prysznic. Produkty zostały złączone w sklepie - opakowania sklejone taśmą w ten sposób, że terminy ważności były zakryty. Dopiero w domu, po rozerwaniu taśmy można było zauważyć, że żel był już przeterminowany. Ta pani wróciła do sklepu, zwróciła uwagę i zażądała wycofania produkty ze sprzedaży. A po kilku dniach przyszła ponownie (na tę chwilę właśnie trafiłam)  i zobaczywszy, że "promocja" nadal trwa zrobiła awanturę i zagroziła powiadomieniem odpowiednich instytucji.
Mnie uwrażliwiła skutecznie. Od tamtej pory robiąc zakupy - zawsze zwracam uwagę na termin ważności i wybieram te "świeższe". Nauczyłam się już, że w wielu hipermarketach wiele produktów na tej samej półce może mieć różne daty przydatności do spożycia. Te o dacie późniejszej  - z reguły są na dnie czy z tyłu.
W końu płacąc chcę wiedzieć za co. I nie lubię być oszukiwana.

poniedziałek, 11 stycznia 2010

Kilka dni temu w swojej skrzynce pocztowej znalazłam taką ulotkę:

Zaproszenie na...

Nazwę firmy (w internecie jej nie znalazłam, ale stacjonarny numer telefonu jest podany) zamazałam - nie chcę reklamować konkretnej firmy, tym bardziej, że problem jest szerszy i częściej spotykany. Podobne zaproszenia na spotkania, a nawet na darmowe wycieczki znajduję średnio 2,3 razy w miesiącu. Taka metoda marketingu?
Wyrzucam je od razu na makulaturę. Czerwone światełko zapala mi się z kilku powodów. Przede wszystkim - czego dotyczy to zaproszenie? Być może prezentacja mogłaby mnie zaciekawić, ale skoro nie wiem - co promuje - to jak ma mnie to zachęcić do pójścia? Poza tym - nie wierzę w to, że ktoś rozdaje coś za darmo. Kawa i ciastko - to banał, ale luksusowy zegarek japoński? Niespodzianka dla każdego małżeństwa? Brzmi zbyt pięknie, nawet jeśli ten japoński luksus miałby się okazać chińską podróbą. Skoro gadżety są liczne - to nie ma siły, aby ich cena nie była wliczona w koszt produktu. Cena sprzedawanego towaru jest więc z pewnością wysoka. Na szczęście firma znalazła rozwiązanie i zgodnie z ulotką - na miejscu możemy skorzystać z możliwości zakupu ratalnego. Czyli bierzemy kredyt? Pewnie dlatego dolna granica wieku jest ustawiona na 21 lat. Zakładając, że zaproszenia dotyczy spotkania o godz.12.00 w dzień roboczy - wygląda na to, że ustawione jest głównie pod emerytów. Stałe, pewne dochody - dobrzy kredytobiorcy.
Czytałam kiedyś artykuł o firmie organizującej podobne spotkania. Adresowane wprost do emerytów, z możliwością przebadania się na miejscu u lekarza specjalisty. Spotkanie odbywały się najczęściej w wynajętych salkach przykościelnych i cieszyły się dużym zainteresowaniem. Nie pamiętam szczegółów, ale u wszystkich obecnych przeprowadzano jakieś podstawowe badania w stylu "już strzyka w krzyżu" lub "zaraz zacznie strzykać". Na szczęście rozwiązanie było pod rękę - prezentacja dotyczyła cudownej kołdry?pościeli? (nie pamiętam, ale było to coś w tym stylu). I wcale nikogo nie zmuszano do zakupów. Za to dane z dowodu osobistego spisano od każdego (podobno do celów rozliczenia badania z NFZ), jakieś papierki też dano do podpisania. A potem cudowny produkt trafiał pocztą do uczestników spotkania. W śład za nim przychodziły formularze spłat umowy ratalnej. 

Być może tym razem to wcale nie żadne oszustwo. Szanse na to są jednak niewielkie. Przy świetnych okazjach zakupu cudownych towarów warto jednak uważać i to bardzo. A asertywność może okazać się bardzo przydatną cechą. Choć z pewnością łatwiej jest zatrzasnąć drzwi akwizytorowi (z powodu likwidacji hurtowni sprzedajacemu dywany po okazyjnej cenie), trudniej powiedzieć "nie" komus, kto czestuje kawą i ciastkiem, daje w prezencie zegarek i w dodatku mamy możliwość wygrania telewizora...

08:14, marzatela
Link Komentarze (8) »
| < Lipiec 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
          1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
31            












ministat liczniki.org