Codzienne zakupy i zmagania, aby starczyło do pierwszego. Jestem za biedna, aby kupować byle co. Prowadzę DG i staram się jakoś związać koniec z końcem.

Wpisy z tagiem: operator

wtorek, 23 lipca 2013

Kilka dni temu dostałam maila od mojego operatora telewizyjno-internetowego czyli UPC. Dowiedziałam się, że w ramach mojego pakietu HBO mogę skorzystać - bezpłatnie dodatkowe usługi. Zainteresowałam się, gdyż oferta wydawała mi się całkiem atrakcyjna. Sam pakiet HBO dostałam od UPC  w ramach utrzymywania klienta, gdy wyraziłam chęć rozwiązania umowy i przejścia do innego dostawcy - na zawsze i całkowicie bezpłatnie. Pisałam o tym tu:
Czy warto dbać o starego klienta?
Teraz, w ramach letniej promocji UPC proponuje mi testowanie : HBO on Demand oraz HBO GO. Czy warto? Cóż, ja sama nie mam zbyt dużo czasu na oglądanie filmów, ale moje osobiste dziecko zainteresowało się, gdy na HBO GO znalazł kilka ciekawych filmów niedostępnych w normalnym pakiecie. Zdecydowaliśmy, że sprawdzimy i potestujemy.
Zalogowałam się do systemu elektronicznej faktury UPC. Już na starcie przywitał mnie komunikat: 

promocja HBO GO 

Komunikat wymagał podjęcia decyzji, nie dawało się go wyłączyć. Wprawdzie był również przycisk "Przypomnij mi później", ale szczerze mówiąc mało mi się to spodobało.Nie cierpię takich wyskakujących okien. Wprawdzie ja byłam nastawiona, że jakiś regulamin usługi pojawi się po zalogowaniu, ale gdybym chciała sprawdzić tylko fakturę, to byłoby to niespodziewane.
Przeczytałam regulamin, odłożyłam sprawę na później. Dopiero następnego dnia zalogowałam się ponownie i zaakceptowałam usługę. Potem założyłam konto w HBO GO i już bez problemu możemy korzystać.
Teraz pozostaje tylko pamiętać, aby przed końcem września wysłać maila (infolinii nie wierzę, mam złe doświadczenia) z rezygnacją. Jeżeli tego nie zrobię - to zgodnie z tym co zaakceptowałam - od 1 października będę mogła zrezygnować z usługi w regulaminowym terminie wypowiedzenia.
Ciekawe, ile osób zapomni i obudzi się po otrzymaniu faktury za październik?


Tagi: operator UPC
19:07, marzatela , Promocje
Link Komentarze (4) »
wtorek, 04 grudnia 2012

Każdemu pewnie zdarza się odbierać telefony z różnego rodzaju ofertami usług. Wystarczy gdzieś zostawić swój numer telefonu bank, operator czy jakieś towarzystwo ubezpieczeniowe, aby co jakiś czas móc usłyszeć, jaką to wspaniała oferta została do nas skierowana.
Ja mam uraz, żadnych ofert przez telefon nie przejmuję. Sparzyłam się raz i mam nauczkę na zawsze. Gdy odbieram taki telefon - od razu na początku informuję o tym.

Ostatnio obiektem zmasowanych ataków infolinii jest mój syn. W lutym kończy mu się umowa na komórkę z Orange'a i już teraz bez przerwy dzwonią do niego konsultanci z infolinii, aby skorzystał z nowej, specjalnie dla niego wybranej oferty. Przy okazji, kilka dni temu odebrał także telefon z ofertą ubezpieczenia - również od jednej z firm współpracujących z Orange. Wyświetlone połączenie pokazało numer "Nieznany". Syn od początku tłumaczył, że nie jest zainteresowany, ale największe zdziwienie po drugiej stronie wywołał tym, że nie będzie udzielać żadnych informacji i zawierać umów komuś "nieznanemu". Pani nie mogła zrozumieć, w czym jest problem, przecież się przedstawiła, a poza tym - nie ma możliwości zadzwonić z innego numeru....

To tylko fragment szerszego zjawiska, które w prostym sposób może zostać wykorzystane do mało uczciwych celów. Ktoś do nas dzwoni, numer albo się wyświetli albo nie. Ktoś po drugiej stronie przedstawia nam atrakcyjna ofertę, zgadzamy się i po kolei podajemy nasze dane osobowe, kody identyfikacyjne itp.itd. A skąd tak naprawdę wiemy, kto do nas dzwoni i z kim rozmawiamy? My mamy obowiązek uwiarygodnienia się, że my to my, a w drugą stronę to nie działa? Dlaczego?
Na szczęście zawsze można przerwać połączenie....


poniedziałek, 03 grudnia 2012

Infolinie różnych operatorów od ładnych już kilku lat wpisały się w pejzaż naszego życia codziennego. Często psioczymy, wściekamy się, ale chcąc załatwić jakąś sprawę - musimy z niej korzystać.
Moje doświadczenia z infolinią UPC są ostatnio mało budujące. Nie wiem jak to wygląda w statystykach, ale z własnego doświadczenia wiem, że średni czas oczekiwania na zgłoszenie się konsultanta to ok.15-20 minut. Słucham muzyczki i informacji "wszyscy nasi konsultanci są obecnie zajęci". I niestety wygląda na to, że nawet rozmowa z konsultantem wcale niczego do końca nie załatwia.  

We wrześniu tego roku skontaktowałam się z infolinią UPC przede wszystkim po to, aby zrezygnować z pakietu bezpieczeństwa (w rozmowie z konsultantką podkreślałam to kilkakrotnie) oraz rozważyć rezygnację/zmianę pakietu telewizyjnego. Opisywałam to tu:
Czy warto dbać o starego klienta?
Nowy, znacznie korzystniejszy pakiet telewizyjny dostałam, ale jak zauważyłam dopiero w listopadzie - za pakiet bezpieczeństwa i tak płacę. Złożyłam reklamację - przez formularz na stronie internetowej i okazało się, że UPC nic o tym nie wie, że chciałam z niego zrezygnować. Zdejmują mi to teraz, sprawy z września nie mogą sprawdzić:

(...)niestety nie możemy zapoznać się z nagraniem.
Wprowadzony przez UPC Polska system nagrywania rozmów ma cel szkoleniowy, służy ocenie jakości pracy Konsultantów Obsługi Klienta i podnoszeniu standardu tej obsługi. Rozmowy są nagrywane automatycznie i wybierane losowo. Z tego względu, nie posiadamy nagrania. (...)

I co mogę z tym zrobić? Jedyne, co przychodzi mi do głowy to maksymalne ograniczenie rozmów z infolinią. I założenie zeszytu, w którym będę zapisywać nazwiska osób z infolinii, z którymi rozmawiam. Kiedyś taką metodę miałam w kontaktach służbowych z wewnętrzna infolinią firmową i się sprawdzała. Każdy konsultant na początku rozmowy zawsze się przedstawia - wystarczy głośno poprosić o powtórzenie nazwiska, gdyż chcę je zapisać...
Rozmawiając z kimś, kto ma świadomość, że nie jest anonimowym konsultantem infolinii, a konkretną osobą z imienia i nazwiska, można znacznie więcej i bardziej wiarygodnie załatwić. Poza tym składając reklamacje - też zawsze lepiej powoływać się na konkretną osobę.
Może to jest jakiś sposób?

 

wtorek, 13 listopada 2012

W poprzedniej notce opisywałam swoją próbę zgłoszenia awarii w UPC poprzez formularz na stronie internetowej:

UPC znowu na cenzurowanym

Historia ma swój ciąg dalszy, a moja korespondencja z UPC kwitnie. Na zgłoszenie telefoniczne technik przyszedł i wymienił mi dekoder. Dzień później dostałam do wypełnienia ankietę na temat stanu zadowolenia z dokonanej naprawy. Oceniłam wysoko, ulżyłam sobie za to przy odpowiedzi na pytanie czy i dlaczego poleciłabym innym usługi UPC...

W piątek po godz.18.00 - czyli w ostatnich minutach 7- dniowego terminu, w jakim powinnam dostać odpowiedź - zadzwonił konsultant. Zaczął od tego, że zgłaszałam awarię, ale widzi, że już serwis był i wymieniono dekoder. Na moje stwierdzenie, że nie mogąc się doczekać na reakcję, w końcu zgłosiłam awarię telefonicznie, z rozbrajającą szczerością przyznał, że mają dużo klientów i nie nadążają z obsłużeniem wszystkich. Niestety, wcale mnie to nie wzruszyło, tym bardziej, że bezrobocie w kraju nie jest niskie i bez problemu można zapewnić odpowiednią ilość pracowników.

Dziś rano złożyłam reklamację - przez formularz na stronie internetowej. Pytam o wysokość zniżki w abonamencie za czas awarii dekodera, a także reklamuję opłatę za pakiet bezpieczeństwa, z którego zrezygnowałam w miesiącu wrześniu. I w październiku i w listopadzie opłata za niego znalazła się na fakturze.  
I czekam na odpowiedź.


środa, 07 listopada 2012

Klientem UPC jestem od wielu lat, na tym blogu też często o tym pisałam:
UPC
I coraz bardziej jestem niezadowolona. Nie tylko pogorszyła się jakość usług, to jeszcze w dodatku poziom obsługi klienta jest na fatalnym poziomie.
Od kilku dni znowu sprawdzam to na własnej skórze. W piątek w ubiegłym tygodniu zaczął mi siadać internet. Chwilami bardzo dobrze, chwilami nic, chwilami transfer liczony na poziomie kilkudziesięciu kb/s. Wybrałam się do sąsiadki - u niej to samo. No więc chwyciłam za telefon. Oczywiście musiałam wysłuchać po kolei wszystkich automatycznych zapowiedzi, odpowiedzi i nagranych porad. Przy okazji jednak dowiedziałąm się, że w przyszłym tygodniu będą prace planowe i przez kilka godzin nie będzie niczego. Fajnie, szkoda tylko że nikt w UPC wpadł na pomysł, aby taki komunikat umieścić również w internecie. W miejscu do tego przeznaczonym nie ma żadnej informacji.

 

komunikaty UPC

A potem, jak zwykle muzyczka i cierpliwe czekanie na zgłoszenie się konsultanta. Gdy po 20 minutach w końcu zgłosił się żywy człowiek - rozmawiał ze mną tak, jakby miał do czynienia z tą blondynką z reklamy UPC. A ja akurat jestem brunetką....
Internet akurat zaczął działać dobrze, uszkodzenia nie stwierdzono.
W sobotę było też w miarę dobrze. Połączenie straciłam tylko raz i to na dosyć krótko. Gdy jednak chwyciłam za pilota od telewizora, aby obejrzeć nagrany wcześniej film - okazało się, ze nic z tego. Wszystko to, co było nagrane - zniknęło, 100% wolnego miejsca. Próba nagrani czegokolwiek tez kończy się niepowodzeniem. W traakcie ogladania programu na żywo wprawdzie mogę zatrzymac program, ale o wszelkim cofaniu, przewijaniu itp. można zapomnieć, trzeba wyłączać dekoder. Nagrywarke ostatnio miałam wymienianą we wrześniu i od początku wydawało mi się, ze coś jest z nią nie tak. Póki jednak działała - nie było problemu. Teraz wygląda na to, że po prostu padł dysk nagrywarki.
Chcąc oszczędzić sobie kolejnych kosztów rozmów (czyli wysłuchiwania komunikatów, muzyczki itp.)  telefonicznych z UPC - postanowiłam zgłosić awarię przez formularz na stronie UPC. Wypełniłam, wysłałam dostałam mailem automatyczne potwierdzenie. I czekam. Wygląda jednak na to, że w UPC ktoś przeoczył fakt, ze mamy XXI wiek. Kompletny brak reakcji. Wczoraj wieczorem więc zadzwoniłam. Połączenie uzyskałam już po 15 minutach - to sukces. O dziwo - serwis przyjdzie już dziś, a nie jak to zwykle bywało - po 4 dniach od zgłoszenia.
Ciekawe, co będzie dalej? Tym razem mam zamiar upomnieć się o zmniejszenie abonamentu za czas awarii. I pewnie będę miała temat na następną notkę :(

 

środa, 26 września 2012

Od dawna już zauważyłam, że większość atrakcyjnych ofert operatorów tlekomunikacyjnych, dostawcó internetu czy banków jest skierowana w kierunku pozyskania nowych klientów. Tu akurat rywalizacja jest ostra i wystarczy jako nowy klient wyrazić zainteresowanie, aby doradcy od razu zaoferowali pełna ofertę w atrakcyjnej (przynajmniej na początku) cenie. Dbałości o tych, którzy już są klientami jakoś nie widać.
Ostatnio ostro tnę koszty w każdej dziedzinie i zabrałam się także za porządkowanie swojej umowy z UPC. Mam od nich internet i telewizję. Stwierdziłam, że płacę za dużo i muszę ograniczyć usługi, żeby płacić mniej. Weszłam na stronę UPC chcąc sprawdzić co mogłabym dostać, ale okazało się, że nie jest to takie proste. Wszystkie oferty są opatrzone gwiazdką i umieszczonm gdzieś na dole strony odnośnikeim, że dotyczy to nowych klientów.  Teoretycznie mogłabym zrezygnować  z usług, a po ofertę mógłby wystąpić mój syn, ale pojawił się problem. Wprawdzie usługi są na mnie jako osobę fizyczną, ale opłatę za internet wliczam sobie do kosztów prowadzonej DG, więc faktura musi być na mnie. Przeglądając to wszystko zaczęłiśmy więc rozważać kwestię rozbicia usług tzn. internet pozostałby w UPC, natomiast telewizję wzięłibyśmy z Cyfry+, korzystajac oczywiscie z oferty dla nowych klientów.
Zadzwiniłam do UPC i gdy w BOK-u usłyszano, że chcę rezygnować z części usług - od razu przełączono mnie do działu utrzymania. Na początek usłyszałam tam, że UPC może mi zaoferować umowę na kwotę niższą o 30zł, na 2 lata. Trochę wyższy będzie internet, tracę część programów z obecnego pakietu. Poprosiłam o czas do namysłu i umówiłam się na telefon na nastepny dzień. A następnego dnia, już uzbrojona w szczegóły oferty Cyfry+, zaczęłam się już bardziej dopytywać o terminy i formę wypowiedzenia telewizji, gdyż w sumie oferta Cyfry+ wydawała mi się to atrakcyjniejsza - mogłam mieć więcej za niższą sumę. Wóczas okazało się, że jednak wyjątkowo mogę skorzystać ze specjalnej oferty, która wprawdzie juz wygasła, ale w drodze wyjątku....  Rachunek nizszy o 35zł, wyższy internet i znacznie rozszerzony pakiet programów telewizyjnych - nie tylko te, które mam obecnie, ale gratis całe HBO (bez terminu i bez zobowiązań). Jak widać - jednak można. Umowa na rok.
Może to jest sposób na otrzymanie ciekawej oferty, nawet jeśli się nie jest nowym klientem? Wystarczy zgłosić chęć odejścia...

 

13:32, marzatela
Link Komentarze (8) »
wtorek, 07 sierpnia 2012

Tę notkę chciałam napisać już wcześniej, ale zawsze coś mi wypadało. Tkwiący we mnie żal jest jednak tak duży, że muszę o tym napisać.
Ostatnio mam trudny okres, interesy idą kiepsko i coraz bardziej muszę się gimnastykować, aby związać koniec z końcem. Moja codzienność to gaszenie pożarów, jakoś jednak muszę sobie radzić. Podobno człowiek nie sznurek, wszystko wytrzyma...

Dwa miesiące temu dostałam fakturę z UPC - telewizja i internet stacjonarny. Nie miałam tyle środków, żeby zapłacić całość. Zapłaciłam 2/3 należności i poprzez formularz na stronie napisałam do BOK. Do tej pory zawsze płaciłam w terminie, teraz nie mogłam, więc poprosiłam o przedłużenie terminu zapłaty, zobowiązując się jednocześnie do zapłacenia brakującej kwoty najpóźniej z płatnością kolejnej faktury. Mniej więcej po tygodniu dostałam odpowiedź i to wcale nie z automatu. Podpisana z imienia i nazwiska starsza specjalistka poinformowała, że moja prośba została odnotowana. UPC prosi o zapłacenie brakującej kwoty najszybciej jak to będzie możliwe.
Kilka dni później o świcie wstałam i okazało się, że nie mam ani internetu ani telewizji... Był to akurat dzień, na który przypadał termin płatności kolejnej faktury. Pieniądze już miałam i miałam w planach zapłacenie rachunku. Bez internetu okazało się to utrudnione, ale jakoś sobie poradziłam. Usługi włączono mi ponownie 3,5 dnia później. 

Bez internetu ciężko się żyje. Z telewizją było łatwiej, tym bardziej, że sygnał analogowy był i wystarczyło przełączyć kabel z dekodera na telewizor.
Oczywiście wydzwaniałam ciągle do UPC, ale firma ta nie przewiduje możliwości przesłania jakąkolwiek drogą pokwitowania. Jedna standardowa odpowiedź: usługi zostaną włączone w terminie 3 dni po zaksięgowaniu. O tym, co należy rozumieć pod tym określeniem, skoro numer konta bankowego jest ściśle związany z numerem abonenckim i mamy XXI wiek - nikt już nie potrafił mi wyjaśnić. Tak samo jak nikogo nie interesował otrzymany przeze mnie wcześniej mail. Po zaksięgowaniu i już. Standard obsługi jest tak schematyczny, że na moje uwagi o tym, jak bardzo jestem rozżalona zaistniałą sytuacją - zaproponowano mi polecenie zapłaty. Na moje pytanie - w czym ma to pomóc, jeżeli na koncie nie ma środków - odpowiedzi nie uzyskałam. Zaraz potem jednak zaoferowano mi poszerzenie pakietu kanałów telewizyjnych. Tylko raz standard został przełamany. Ponieważ mam zwyczaj zapisywania nazwisk osób, z którymi rozmawiam, na zakończenie jednej z takich pogawędek chciałam potwierdzić i spytałam: rozmawiałam z panią G.? W odpowiedzi usłyszałam: panna G.
W tym momencie faktycznie to ja nie znalazłam już żadnej odpowiedzi....

Wiem, że rachunki trzeba płacić i zawsze staram się robić to w terminie. Wydawało mi się jednak, że w ramach dbania o długoletniego klienta, można było potraktować mnie nieco łagodniej i nie wyłączać mi usług z powodu opóźnienia. Tym bardziej, że 2/3 opłaty było uiszczone, chodziło tylko o niedopłatę.
Niestety, dla UPC to wszystko nie ma znaczenia. Przykre to, ale prawdziwe. Na pewno nie jest to firma, w której dba się o klienta.  


wtorek, 22 maja 2012

Ostatnio kilka razy w miesiącu odbieram telefon od przedstawicieli firm współpracujących z PTK Centertel. Oczywiscie zawsze z superatracyjną ofertą. Wczoraj dowiedziałam się, że w ramach uznania dla wieloletniego klienta Orange przyznano mi świetną ofertę: za darmo połączenia do wszystkich, darmowe SMS-y oraz MMS-y oraz telefon z wodotryskiem za 1zł. Oczywiście wyglądało to wszystko wspaniale, ale już raz się tak nabrałam, mam odruch i więcej nie chcę. Rok temu skończyło się dobrze, ale na powtórkę nie mam najmniejszej ochoty:

Satysfakcja klienta Orange

Przerwałam więc miłej pani informując, że raz się sparzyłam w kontakatach telefonicznych z przedstawicielami firm współpracujących z operatorem i od tej pory - wszystkie sprawy załątwiam tylko i wyłącznie osobiście odwiedzając salon firmowy. Cóż, pani się zmartwiła i powiedziała, że przykro jej z powodu takich moich doświadczeń, ale chciała mi tylko dołożyć nowy numer.... 

Mam wrażenie, że ci dzwoniący konsultanci są po jakimś specjalnym szkoleniu. Móią dużo, bardzo atracyjnie przedstawiajac ofertę, zupełnie nie wspominając o tym, że chodzi o nową usługę. Przez całą rozmowę miałam zdecydowane wrażenie, że chodzi o modyfikację moich obecnych usług. Można się nabrać, co w przypadku firmy może być bolesne - tu nie działa 10-dniowy okres wypowiedzenia umowy zawieranej na odległość jak w przypadku klientów indywidualnych.
Nie potrzebuję drugiego telefonu. Ten, który mam obecnie w pełni mi wystarcza, a z dwoma telefonami nie mam zamiaru biegać. W dodatku prowadząc jednoosobową działalność gospodarczą - trudno byłoby mi uzasadnić przed fiskusem wliczenie w koszty dwóch telefonów. Po co mi dodatkowe kłopoty? Pazerna nie jestem i nie rzucam się na wszystko oflagowane "superoferta".
A we wrześniu i tak kończy mi się umowa. Wówczas pójdę do salonu i zobaczę, co opertor ma mi do zaoferowania.

środa, 29 czerwca 2011

Tym razem pójdę pd prąd i pochwalę naszego pomarańczowego operatora Orange. Tekstów krytycznych w sieci jest sporo, sama skarżyłam się na bezduszność systemu:
Klient żąda, a system i tak rządzi
Tym bardziej więc czuję się zobowiązana do pochwalenia tego, co na to zasługuje.

Trzy tygodnie temu zadzwonił telefon. Nie pamiętam juz jak przedstawiła się konsultantka Orange, ale znając strukturę grupy kapitałowej mojej byłej firmy - była to raczej pracownica zewnętrznej firmy outsorcingowej. Zaczęło się banalnie - czy jestem zadowolona ze swojo palnu taryfowego. Potwierdziłam, że tak i póki co - spokojnie mi wystarcza. Plan Optymalny 250 za 60zł netto (jest VAT-owcem), po każdym miesiącu minuty przechodzą mi na kolejny. Na tym etapie rozwoju firmy nie potrzebuję więcej. Konsultantka zaproponowała mi jednak jeszcze korzystniejszą ofertę - MIX 50. Za 50 zł netto - 400 minut, też przechodzące na kolejne miesiące. W dodatku - w każdym miesiącu najpierw wykorzystywane są najpierw minuty zaoszczędzone wcześniej, a dopiero potem - bieżące. Płacić mniej i dostać więcej? Super oferta, prawda?
Dopytywałam jeszcze o różne szczegóły, co stanie się z wykorzystywanymi numerami bezpłatnymi itd. - wszystko inne bez zmian. Chciała mi nawet dorzucić za złotówkę dotykową Nokię, ale nie skorzystałam. Po co mi druga komórka? I tak mam za dużo rzeczy w torebce. Zgodziłam się. W odpowiedzi usłyszałam, że w ciągu kilku dni zjawi się u mnie kurier z umową. To już mnie zdziwiło - na zmaine taryfy osobna umowa? Z drugiej strony jednak pamiętając tony papieru, które wygerowano przy podpisywano umowy...  Przytomnie poprosiłąm o przesłanie propozycji umowy mailem, ale okazało się to niemożliwe. Nawet nie wiadomo - dlaczego? W końcu mamy XXI wiek.

Kurier zjawił się 2 tygodnie temu. Trafił dokładnie na moment mojej całkowitej pomroczności i kompletnego otumanienia. Owszem, jak to zwykle u kurierów bywa - spieszył się. Wcale mnie to jednak nie usprawiedliwia, gdyż od razu zauważyłam, że przywieziona umowa dotyczy nowego numeru telefonu. Faktycznie, kurier trzymał w ręku nową kartę SIM i powtarzał, że w ciagu 10 dni mogę przecież zrezygnować. I ja, kompletna idiotka - podpisałam umowę, nawet z firmową pieczątką.
Pełnia władz umysłowych wróciła mi chwilę po jego wyjściu. Dotarło też do mnie, że jestem klient biznesowy, więc kwestia rezygnacji w ciagu 10 dni mnie nie dotyczy. Ta opcja zarezerwowana jest  tylko dla klientów indywidualnych (dotyczy to nie tylko operatorów, ale w ogóle sprzedaży na odległość). Czyli podpisałam umowę na 24 miesiące, mam kartę SIM i to bez aparatu, więc trudną do wykorzystania. W dodatku problemem może być wrzucenie jej w koszty firmy, gdyż pzry jednosobowej DG 2 telefony mogą budzić podejrzenia fiskusa.
Zastanawiając się nad tym - dlaczego podpisałam te umową i na co liczyłam, sama siebie wpędziłam w kompleksy. To dołujące, samą siebie uważać za kretynkę.

Następnego dnia, w odruchu rozpaczy, skorzystałam z formularza reklamacyjnego na stronie Orange-online. Opisałam cała sytuację, że nie chciałam żadnego nowego numeru, że w rozmowie z konsultantką byłam pewne, że chodzi tylko o zmianę taryfy. Przyznałam się jednak, że umowę podpisałam i zdaję sobie sprawę z popełnionego błędu, ale proszę o pomoc czy i jakie mam możliwości wycofania się z tego.
Po 2 dniach przyszedł mail z Orange'a - w związku ze złożoną reklamacją poproszono mnie o uzupełnienie danych zwiazancyh z numerem (dane abonenta, kod abonencki itp.) . Uzupełniłam, ale ponieważ właśnie skończył się okres rozliczeniowy i dostałam SMS-a o wystawieniu faktury - na kwotę o 123zł wyższą niz zwykle. Powstrzymałam się od walenia głową w ścianę - szkoda ściany.... 

I nagle stał się cud. W ubiegłą środę po południu zadzwonił telefon. Po drugiej stronie - Orange w sprawie mojej reklamacji. Bardzo miła pani z biura obsługi klienta biznesowego, chwilę pogadałyśmy i okazało się, że jako firma nie mogę skorzystać z możliwości rezygnacji. Ponieważ jednak nie wzięłam nowego aparatu - co potwierdza moją wersję, moja reklamacja została uznana, umowa anulowana, wystawiona faktura korygująca. Chwilę później dostałam potwierdzenie mailem i dodatkowo przeproszono mnie za wprowadzenie w błąd przez konsultantkę. Faktura korygująca przyszła 2 dni temu,  po zalogowaniu sie na konto Orange-online - już nie widzę tego nowego numeru. 

Jestem naprawdę pod bardzo pozytywnym wrażeniem. Tym bardziej, że od strony prawnej nie miałabym szans na wygraną. Sama rozmowy nie nagrywałam, nie miałabym więc dowodu na to, że nie chciałam żadnego nowego numeru. Za to podpisałam umowę, która wyraźnie o tym mówiła.
Czy można więc nie pochwalić operatora? Poziom mojej satysfakcji wyraźnie wzrósł. Ktoś pokierował się sercem, choć w dłuższej perspektywie skorzysta na tym rozum. Jednak warto mieć zadowolonych klientów. Szczególnie tych, którzy piszą blogi.     

środa, 04 maja 2011

Jak pobrać oryginał elektronicznej faktury UPC? Niby na co dzień nie są potrzebne, ale na wypadek kontroli US - może być to ważne. Szczególnie jeśli w zeznaniu podatkowym wykazaliśmy wydatki na internet.
Logujemy się na stronie Elektornicznej Faktury UPC:
https://ebok.upc.pl/
Loginem jest nasz numer abonencki, hasłem - PESEL. Tak na marginesie - jeżeli nie pamietamy swojego numeru abonenckiego - sprawdźmy numer konta bankowego, na jakie uiszczamy opłaty. Odrzucamy ostatnią cyfrę i bierzemy 7 ostatnich cyfr - to właśnie nasz numer abonencki. W nowym oknie, po zalogowaniu, wybieramy zakładkę Faktury: Elektroniczna Faktura UPC
 

Po lewej stronie widoczne są wystawione faktury.

Elektroniczna Faktura UPC

Jeżeli klikniemy z lewej strony na Pokaż obraz - otworzymy dokument PDF, wyglądający identycznie jak faktura, ale nie jest to oryginał faktury. Zapisując go na dysku - w treści samego dokuentu widoczne będzie słowo Kopia. Chcąc otrzymać oryginał - musimy kliknąć w ostatniej kolumnie.
Otwiera się nowe okno:

 

Elektroniczna Faktura UPC

 Wybieramy drugą zakładkę Faktura:

 Elektroniczna Faktura UPC

I zapisujemy plik:

Elektroniczna Faktura UPC

I już. Na komputerze mamy zapisaną oryginalną fakturę UPC. W razie potrzeby (np. kontroli fiskusa) - w każdej chwili możemy ją wydrukować.

A tak na marginesie - skoro o UPC mowa, trochę wazelinki za obsługę klienta. W poniedziałek wysłałam maila do BOK-u UPC (poprzez formularz zgłoszenia na stronie), z dosć nietypową prośbą. Pozytywną odpowiedź dostałam wczoraj (było święto!). Jestem pod bardzo pozytywnym wrażeniem, tym bardziej, że UPC rzeczywiście poszło mi na rękę.

 
1 , 2
| < Październik 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
            1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 31          












ministat liczniki.org